PLAYLIST

Greatest Hits
"Make You Mine"

7.5

Następni Olde English Spelling Bee'iści mogący nacisnąć wysoki numerek w windzie wieżowca Porcys mieszają w jakimś kotle bakańskim, sprawiając że moje myśli krążą wokół w sumie niebezpiecznej chętki na składanie się świata z większej ilości takich progresywnie rozedrganych atomów, jak "Make You Mine". Nietrudno oddać się celebrowaniu tego cielca, posklejanego pszczelimi czarami z miodu, nawet-romantyzmu i szczerego muzycznego złota, angażującego selektywną intensywnością, precyzyjnie zorganizowaną i lekko schłodzoną euforią, formą zabierającą częściowo na seans Podkręcając Mare, bo ambience Juliana Lyncha zyskuje tu jakby swój rewers. Po kapitalnie rozgrzechotanym i ponabijanym wstępie wejście wokalu stroi w cudzysłowy dźwięki dobiegające z folkowych komun rozrzuconych pośród jezior Finlandii jak i sopockie emerytury panetnicznych połykaczy walut wszelakich, i ani na moment ten wykarmiony na tradycji disco popowego jamu cielec nie przemienia się w żubrzyka. Wraz z żeńskim chórkiem lead ulatuje z ziemi w spiralne tańce z duchami przodków na wysokość wzrostu przeciętnego członka klasy średniej – i nawet gość pretendujący do miana wizualnego odpowiednika Grzegorza Skawińskiego jest w stanie zostawić parę słów na ich My Space'ie.

Andrzej Ratajczak    
30 września 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019