PLAYLIST

Giddy Motors
"Hit Cap"

7.0

Jeżeli jesteś fanem (fanką) kreatywnego art-punku, wyjechałeś(-aś) w zeszłym roku na dwanaście miesięcy do Tybetu, a teraz wróciłeś(-aś), nie możesz odnaleźć się w rzeczywistości, czytasz na bieżąco Porcys i głupio Ci, że mogło Cię ominąć zetknięcie z jakąś ciekawą kapelą z zeszłego roku, to piszę ten odcinek Playlist specjalnie dla Ciebie. Wreszcie znalazłem chwilę na wygrzebanie spod sterty płyt egzemplarza Make It Pop, którego nie daliśmy rady zrecenzować w zeszłym roku, choć niewątpliwie na to zasługiwał. (Podszepnę, że Giddy Motors to kilku Wyspiarzy, nagrywających dla brytyjskiej wytwórni Fat Cat, a ich ekstraklaśny debiut plasuje się jak dla mnie w szlachetnych okolicach 6.5.) Zapraszam na degustację promocyjnego fragmentu ich serka o nazwie "Hit Cap". Krew w żyłach momentalnie ścinają złowieszcze brzytwy smagające struny gitar, ciach-ciach-ciach, perkusista nawala bezbłędnie, współbudując napięcie z rozwijającymi się saksofonowymi improwizacjami, a po chwili dołącza do nich maniakalny głos Gavericka de Vis. Klimat oscyluje między filmami Alfreda Hitchcocka, a grupy Monty Pythona: należy się lękać, ale chyba trochę na śmiesznie; nie wiadomo, co o tym sądzić, za co tylko należą się Giddy Motors oklaski, bo nic ich to nie obchodzi i jest to efekt zamierzony. I na tym chyba polega sekret świeżości tego serka, który ja kupuję w całości. Zajadajcie się nim pasjami.

Tomasz Gwara    
3 lutego 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019