PLAYLIST

Gayngs
"The Gaudy Side Of Town"

7.0

KFB: Hoho, ależ zbieranina. Skład "supergrupy", do którego zaliczają się P.O.S, goście z Bon Iver i inni, na papierze dezorientuje, ale w praktyce brzmi dosyć ciekawie. To znaczy – czego jak czego, ale czegoś akurat w ten deseń po nich się nie spodziewałem. Intrygująca, mocno niedzisiejsza balladka, która kojarzy mi się z "Jesus To A Child" albo jakimś innym smętem George'a Michaela, a to trop cokolwiek niespotykany w dzisiejszych czasach. Można się nieźle przy tym wyluzować, to fakt.

JM: A propos George'a Michaela, to "Last Christmas" jest piosenką wszech czasów, it's official. Melodia wraz z tekstem i za każdym razem tym samym przyjaznym kontekstem zabijają mnie jak żaden utwór Paula, Thoma, czy nawet Bona. Gayngs zaś brzmią jak Psyence Fiction dwanaście lat później. Multikulturowość przebija się subtelnie, nie jesteśmy nią bombardowani jak u Gonjasufiego – ale też w tym wypadku nie ma potrzeby odwracania uwagi czytelnika od zbędnych i rozwlekłych opisów przyrody. Oto bowiem same dialogi, momenty z seksem, i do tego klimacik – nocny oczywiście, a przy tym londyński, bo smęcenie występuje także. Piosenka stoi trochę z boku najświeższych trendów, które rozmywają każdy dźwięk tak długo, aż bardziej przypomina jedynie odgłos – ale tym większy szacun, że się ona tak wyśmienicie broni.

RG: Gayngs idealnie wpisują się w mój stereotyp supergrupy: wielkie nazwiska produkują wolne kawałki, co czasem powoduje otwarcie się oceanów nudy, a rzadziej jakiś wporzo dźwięków. Tutaj na szczęście cała ekipa wybiera drugą opcję, bo "The Gaudy Side Of Town" to jedna z lepszych tradycyjnych "ballad" jakie usłyszałem ostatnio. Szkoda tylko, że podnosimy temat tej piosenki kiedy ja wyciągam wiosenne buty z szafy i kurtkę noszę coraz cieńszą, a nie podczas jakiegoś jesienno-zimowego okresu. Lepiej aura grałaby z muzyką.

JB: Jeśli nie pogubiłem się w nazwiskach a chyba nie, to za to odpowiadają też kolesie z Solid Gold – i to brzmi trochę jak kontynuacja ich brzmienia. Tyle, że brzmi dużo lepiej. Choć "The Gaudy Side of Town" w najmniejszym stopniu nie wyczerpuje moich postulatów solidnego pierdolnięcia, to daje dziś wolne chromosomowi Y, zakopuje się w kołdrę i cicho popłakuję. Nie mówcie George'owi.

posłuchaj »

Jan Błaszczak     Jędrzej Michalak     Kacper Bartosiak     Ryszard Gawroński    
29 kwietnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019