PLAYLIST

Gatto Fritto
"Hex"

6.5

Włączam specjalną wersję "Hex" (że jest specjalna dowiaduję się z SoundCloud, na czym owa specjalność polega dowiem się jeśli ewentualnie w kwietniu przesłucham całą płytę) i po kilku sekundach rezygnuję z aktywnego śledzenia tej psychodyskoteki, w zamian zaczynam rozważać pojemność muzycznego światka. No bo czy w muzyce może dojść do sytuacji nasycenia danej sceny: czy rynek dojdzie do punktu, w którym stanie się tak nasycony projektami reprezentującymi jedno brzmienie, że dla każdego kolejnego po prostu zabraknie świadomych i uważnych słuchaczy? Czy każdy kolejny zespół działający w wąskiej w sumie niszy jest skazany na wegetowanie na obrzeżach świadomości, do momentu, w którym miejsca nie zwolni jakiś uznany tuz? Jeśli tak, Gatto Fritto może spokojnie zająć się czymś pożytecznym, zamiast produkować kolejne utwory, nawet niezłe, ale identyczne z tymi, które już słyszałem.

Ja sobie tu bredzę pod nosem, zamiast zająć się rzeczywistością, a ta prezentuje się o wiele lepiej niż jeszcze trzy minuty temu. "Hex" zyskało nowe otwarcie (domyślam się z wykresu dźwięku). I choć początek drugiej części jest niczym początek części pierwszej, to po odegraniu znanych już motywów z poprzedniej sekcji, Gatto sięga po kilka nowych syntezatorów i instrumentów, z – najbardziej adekwatną tutaj – gitarą akustyczną w tle i powtórką z lat osiemdziesiątych na pierwszym planie. Patos, miłość, ciepłe światła, promienie zachodzącego słońca przebijające się przez chmurę dymu z zakładów Paradyż. Nie wczytywałem się w biografię tego gościa, ale przez ostatnie dwie minuty "Hex" zdecydowanie zyskał w moich oczach. Spróbuję nawet zapamiętać nazwę. Szkoda, że pierwsze 2/3 odstręczają. To jak z tym nasyceniem rynku?

Gatto Fritto - Hex by International Feel

Filip Kekusz    
25 lutego 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019