PLAYLIST

Friendly Fires
"Live Those Days Tonight"

6.5

W 2008 roku pominęliśmy debiut Friendly Fires, bo mieliśmy ku temu istotne powody: najwyraźniej nam się nie chciało, choć płyta co najmniej zacna. Jako dupokrytka posłużyło podlansowanie umiarkowanego singla "Paris" zrewidowanego przez Aeroplane. Z czeluści niebytu FF wypchnęła współpraca z Azari & III, ale myślenie o drugim albumie jakoś zostało w przypadku niżej podpisanego wyłączone. Drugi raz kwestii długograja Brytyjczyków nie pominiemy i oto uczciwie pochylamy się nad pierwszym zwiastunem Pali, którą XL Recordings objawi w maju (tu można dodać, że również w maju XL objawi Goblin Tylera, tak, wiecie, żebyście sobie dobrze wdrukowali, bo w naszych szeregach lekka psychoza).

(Co najmniej) dwie piosenki z debiutu zasługują wyjątkowo na uwagę. "In The Hospital" łączy w naturalny sposób dance-punk z Byrne'owskim refrenem, udowadniając, jak bardzo Talking Heads wymyślili współczesną muzykę. Singlowe "Jump In The Pool" to z kolei nieziemsko chwytliwy vibe podszyty niepokojem i nostalgią, generowanymi jednocześnie przez wokal i przyprawy w postaci jakichś delay'ów i dodatkowych ścieżek. Tu następuje podobna sytuacja – Friendly Fires przeciwstawiają się słówku "punk" poprzez masę rozmytych dźwięków, wygładzonych wokali, syntezatorów i generalnie produkcją tak pieczołowitą i słodką, że już niemal new-romantic. Pozostają jednak wierni słówku "dance", dzięki temu, kiedy krótkotrwała euforia związana z jakże chwytliwym rytmem, refrenem i zwielokrotnionym wokalem się skończy, nadchodzie etap drugi - ciepły szacunek dla kompozycji i pomysłów na aranżację. Tak zachęcony (trochę) czekam na więcej.

posłuchaj »

Filip Kekusz    
23 marca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019