PLAYLIST

Franz Ferdinand
"Sexy Boy"

5.5

Franz Ferdinand nie są świetnym zespołem – są ok. Ich debiut nie był świetny – był ok (jeden świetny singiel, dwie czy trzy bardzo dobre piosenki, reszta znośna). Poza paroma wyjątkami operują cały czas gdzieś między 4 i 6 w skali Porcys, dostarczając skromnych przyjemności. Ich nowa płyta utwierdza mnie w tym przekonaniu – nie sądzę, żeby była mniej ok niż pierwsza.

Nic na You Could Have It So Much Better nie dosięga poziomu "Take Me Out", ale za to zespół próbuje kilku nowych trików. Jednym z nich jest zwielokrotnienie liczby hooków ("Well That Was Easy" to już prawie nie piosenka, a luźny zbiór różnych motywów). Nie bywają one orgazmiczne, więc częste zmiany sprzyjają lepszemu trawieniu utworów. Inną nowością są ballady, na przykład singlowe "Walk Away". Na okazję tego numeru FF oduczyli się Talking Heads i wchłonęli lata 60-te. I piosenka jest, hm, ok.

Przyznaję, że odczuwam pewną słabość do esencjonalnej brytyjskości Alexa Kapranosa. Ewidentnie zasymilował troche Bryana Ferry'ego, Morrisseya czy Jarvisa Cockera. "Walk Away" ma nawet linijkę w stylu vintage Bretta Andersena ("Mascara bleeds a blackened tear"). Nigdy nie dosięga poziomu swoich bohaterów (tak jak i jego zespół), ale ciągle jest ok. Strona b tego singla już nie jest ok. "Sexy Boy" Air wydaje się dobrym materiałem na kower dla tej kapeli. Tyle, że położyli sprawę, bo zachciało się im być The Jesus & Mary Chain i wyszedł jakiś "Lazy Twat" a nie żaden "Sexy Boy". Niech ktoś im zabierze zabawki do przesteru.

Łukasz Konatowicz    
22 grudnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019