PLAYLIST

Forest Swords
"Thor's Stone"

6.0

Debiutancki album Matthew Barnesa, który w 2010 został uhonorowany wysokim, ósmym miejscem w rankingu końcoworocznym prestiżowego serwisu muzycznego Porcys, był naprawdę co najmniej na tyle dobry. W każdym razie moim zdaniem. Wyróżniał się na tle dziwaków, a tym bardziej wszystkich wiedźmich chatek tym, że osadzony był na gęsto osmalonym dubie, że atmosfera, choć ciężkawa, wcale nie była wampiryczna i koturnowa, no i miał hooki, to była z talentem skomponowana muzyka na dość premierowych wtedy patentach (sample z r'n'b udające nimfy itd). Późniejsze, raczej pojedyncze dokonania próbowały sumować się z albumem, ale na pierwszy rzut oka było widać, że ustępują mu pod względem motywiczności.

Niedawno Brytyjczyk przypomniał o sobie singlem i wiadomością, że jest podpisany z Tri Angle. Zaczął zatem brzmieć bardziej jak od nich, a więc anulował jedną z najfajniejszych cech jego wcześniejszej twórczości. "Thor's Stone" brzmi bardziej przestrzennie i jest to utwór jakoś wyprodukowany. Barnes wzbogacił paletę środków wyrazu (choć właśnie może raczej uszczuplił?), rezygnując z gitarowych pozostałości na rzecz większego poszatkowania próbek i dalekowschodniego rytmu pojawiającego się przed trzecią minutą, pewnie sklejonego z czegoś zaskakującego. To niegłupi chłopak, więc cały utwór oczywiście raczej do rzeczy, ale trochę wydrążony, ja się nie jaram.

Radek Pulkowski    
25 czerwca 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019