PLAYLIST

Foo Fighters
"Best Of You"

3.5

Dave Grohl nigdy nie będzie pamiętany jako frontman Foo Fighters. Na zawsze pozostanie perkusistą Nirvany, czy tego chce czy nie. Takie spojrzenie na jego muzyczną twórczość jest bez wątpienia nieco krzywdzące, ale z drugiej strony, czy funkcja pałkera w najsłynniejszym rockowym zespole lat dziewięćdziesiątych nie była jego życiową rolą? Trochę szkoda, że odstawił perkusję (ok, może nie tak zaraz do końca) i przerzucił się na śpiewanie połączone z szarpaniem strun. Owszem, nie wychodzi mu to jakoś tragicznie, lecz zachwycać się też raczej nie ma czym. Przyjmijmy że określenia poprawny / przyzwoity pasują tutaj najlepiej. Szczerze mówiąc, to doskonale oddają one również poziom tego co Grohl nagrywa z Foo Fighters. Bo to jest właśnie taki porządny rockowy zespół, bez większych aspiracji i ambicji, nastawiony bardziej na rozrywkę, niż jakieś tam artystyczne poszukiwania.

Utwór ''Best Of You'', będący singlem promującym nowy album zespołu, to wręcz sztandarowy przykład tego co możemy oczekiwać od Foo Fighters. Agresywny, szybki i intensywny, a jednocześnie melodyjny i niesłychanie przebojowy. Hard-rockowe korzenie zespołu wyraźnie słyszalne. Brzmienie jest tutaj nieco bardziej szorstkie od tego co mogliśmy usłyszeć na One By One, co z całą pewnością należy zaliczyć na plus. Świetna praca perkusji (czyżby wskazówki od mistrza?), fajnie wypadające przejścia w refren oraz Grohl wydzierający się do mikrofonu przez większą część utworu, to trzy największe atuty tego kawałka. Szczególną uwagę zwraca ogólna motoryka utworu, która to jest naprawdę niesamowita, ale to przede wszystkim zasługa szalejącego przy garach Hawkinsa. Aż jestem ciekaw czy takie same pokłady energii zespół jest w stanie przekazać na żywo.

I owszem, pewne powielanie dosyć starych, oklepanych już schematów i sztuczek, znanych nie tylko z cudzych dzieł, lecz także wcześniejszych wydawnictw grupy, może nieco razić, ale tak naprawdę nie zwraca się na to zbytnio uwagi. Tu chodzi jedynie o danie słuchaczowi solidnego kopa, dostarczenie tej takiej prawdziwej rockowej energii. A do tego utwór zdecydowanie się nadaje – idealne by rozbudzić się z rana lub nie zasnąć wieczorem nad książkami.

Łukasz Halicki    
6 lipca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019