PLAYLIST

Floating Points
"People's Potential"

7.0

KFB: I znowu gościmy na łamach Porcys młodego człowieka (22 lata zaledwie), tylko tym razem takiego z dosyć interesującą historią. Rodzice przybliżanego przez nas typa od małego posyłali go na muzyczne komplety i w związku z tym chłopak nauczył się grać na fortepianie w stopniu więcej niż zadowalającym, co przełożyło się na to, że, jak wieść gminna niesie, "kuma poważkę". No, to już coś, ale wiadomo – jeśli mamy do czynienia z DJ-em z Londynu, to najdalej w piątej linijce musi pojawić się "dubstep". Otóż tym razem dubstep to trop raczej mylny i dowód na to, że albo to zjawisko na coraz szerszą skalę albo wrzuca się w tę kategorię wszystko co popadnie, bo ja w tym numerze słyszę klasyczny "głęboki dom" i dobrze mi z tym. Uszy i palce tego gościa są już teraz na poziomie pierwszej ligi, więc mam przeczucie, że "ktoś tu będzie duży".

FK: Nijak nie potrafię sobie przypomnieć żadnego kawałka z Los Angeles, natomiast pamiętam dziesiątki brzmiących podobnie do Los Angeles. I dlatego – mając za uzasadnienie jedynie mgliste skojarzenia – uważam, że "People's Potential" stałoby się megawartościowym b-side'em któregoś z singli Flying Lotus. Floating Points mógłby też nawiązać współpracę z Nosaj Thing żeby stworzyć jakieś szczwane "Wolf / Moth Club" post-prefusowego-hip-hopu. Albo supportować Luke'a Viberta. Ja wiem, że to proste skojarzenia, ale no... posłuchajcie sami, a ja sobie na sucho spróbuję przypomnieć jak brzmi to cholerne Los Angeles.

JB: Samuel Shepherd pasie swoje beaty w roztargnieniu. Co więcej, w przeciwieństwie do dobrych pasterzy, nie ugania się za zawieruszoną stopą czy zagubionym w tyle stawki basem. Efekt tego taki, że dajmy na to klawisz potrafi się beztrosko przebiec od "głębokich domów" Bartosiaka po asocjacyjne pola Kekusza, gdzie posili się przez chwilę pożywnym, instrumentalnym hip-hopem. Który, jak wiadomo, syci dość prędko, wprowadzając w nu-jazzową zadumę. Być może stadu naszego Shepherda przydałby się jakiś mobilizujący, niemiecki przewodnik, ale w sumie wolę, żeby to się lekko rozłaziło po bokach niż aby tu wprowadzać jakiś owczy pęd.

MJ: Niby fajny taki zgrzytliwy housik, z nieśmiało acidową pętęlką ułożoną nad ścianą klawisza, ale ja tu niestety nie czuję żadnego przekazu. Nie rozumiem co artyści chcą wyrazić przez to łupanie synthami.

posłuchaj »

Jan Błaszczak     Mateusz Jędras     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz    
10 marca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019