PLAYLIST

Fisz Envee
"Kryminalny Bluez"

2.0

Wielkiego Ciężkiego Słonia kupiłem w ciemno. Widząc wyraźną tendencje zwyżkową braci Waglewskich, dużo sobie obiecywałem. I początkowo nawet próbowałem wmówić sobie, że to taki fajny muzyczny eksperyment, że zabawa słowem i dźwiękiem etc. Jednak nie oszukujmy się; to było wielkie ciężkie nic, nieudany skok w bok od stylistyki hip-hopowej. Teraz to tylko tyle, że album ładnie na półce wygląda. Dlatego też, dowiedziawszy się o nowym projekcie Fisza, podszedłem do niego z dużą dozą rezerwy, żeby nie powiedzieć obojętnie.

Uprzedzając już na początku – abstrakcyjnych bzdetów ciąg dalszy. Znany z kolektywu Niewinni Czarodzieje Envee doskonale pasuje do tej konwencji. Jakieś pierdy, przytłumione hand-clapy, funkująca gitarka, wszystko podszyte pozornym luzem i spontanem. Do tego jeszcze te drażniące, wręcz idiotyczne mixy wokalne (jedynie ''Piękny art deco złoty klosz'' fajnie wypada). Ah, i te piszczące klawisze, o co w ogóle chodzi? Wszystko miało chyba tworzyć jakąś taką zabawną, luzacką mieszankę, a wyszło znowu nijako, chwilami irytująco. Nie ma nawet sensu porównywać kolesia do Emadego, nie ta klasa.

Sam Fisz kontynuuje bajki o nie-wiadomo-czym. Nie miałem nawet ochoty wnikać w tekst i dochodzić o co w tym chodzi. Wersja obrazkowa w postaci klipu niby nieco pomogła, choć nadal czuję się za głupi by skumać o co biega. Jeśli to efekt mojego ograniczenia, to proszę mi wybaczyć, naprawdę się starałem. Jedno należy Fiszowi przyznać: wokalnie się sprawdza, technicznie nie można mu nic zarzucić. Świetnie operuje głosem, momentami krzycząc, czy też po prostu bawiąc się słowem, urozmaicając w ten sposób utwór i nadając mu charakteru. Choć będę się dalej upierał, że rapowanie wypada mu najlepiej.

Łukasz Halicki    
9 maja 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019