PLAYLIST

Fisz Emade Jako Tworzywo Sztuczne
"Warszafka"

8.5

Ubolewam nad ogromnym zacofaniem polskiej sceny hip-hopowej. Panujący i wszechobecny nurt gangsta zaczął się chyba i skończył na tej samej płycie, a raperów otwartych i kreatywnych, wywodzących się z poza środowisk mafijnych lub prawie-mafijnych, niestety jak na lekarstwo. Nie wymagajmy może kolejnych Talibów Kweli, czarnego feelingu, r'n'b, soulowego klimatu w kraju środkowo-europejskim, ale chociażby nasza przebogata tradycja jazzowa wskazywałaby, że niekoniecznie twór konstruktywny oznaczałby nalewanie z pustego.

Do tych nielicznych ambitnych polskiej sceny z pewnością od początku swojej działalności należy Bartek Waglewski. Nie jest on klasycznym przykładem MC – sklejanie rymów nie przychodzi mu chyba z wielką łatwością, tekstom brakuje płynności, jednostronny flow nuży, w dodatku Fisz wypowiada swoje liryki głosem nie rapera, a całkiem zwyczajnego człowieka, któremu akurat zamarzyło się tworzyć hip-hop, chociaż nie ma do tego żadnych naturalnych predyspozycji. Waglewski jako reprezentant uprawianego przez siebie gatunku wypada sztucznie, paradoksalnie jednocześnie czyniąc z tego swoją największą zaletę i niejako wyzwalając się z ograniczeń i konwencji narzucanych przez hip-hop. Czysto raperskie braki zmuszają Fisza i Emade do poszukiwań na innych polach, wzbogacania tekstury dźwięku, wprowadzania jazzowej atmosfery etc.

Doskonałym przykładem takiej kreatywności i fantastycznego zacierania granic gatunkowych jest "Warszafka" z F3. Wali mnie co tam Fisz opowiada, dla jednych może to być zajebiste, inni skwitują jako wioskę. Natomiast takiego hipnotycznego, zjaranego, microhouse'owego podkładu nie słyszałem wcześniej w wykonaniu Waglewskich i w ogóle ze strony rodzimych artystów. Imponuje jazzowe zakończenie: solo trąbki i rytmiczne urozmaicenia. "Warszafka" to również, o dziwo, osiągnięcie Bartka jako MC. Nie chodzi o teksty, lecz o dość oryginalne połączenie powolnej, odrealnionej melodeklamacji z rapowaniem, idealnie wtopione w background. Wszystko razem rodzi wrażenie, że trudno to już jednoznacznie klasyfikować jako hip-hop, raczej jako "genre-hopping". Nie jest to wprawdzie specjalny ewenement na skalę światową, ale u nas należą się braciom za całe F3 wielkie słowa uznania.

Michał Zagroba    
19 grudnia 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019