PLAYLIST

Film School
"Pitfalls"

6.0

Anegdota już nieraz ratowała teksty na Porcys, ale nie moje. Film School to brytyjski z brzmienia (choć Interpol z Manchesteru nie jest, choć własnego brzmienia Interpol też nie stworzył...), amerykański z pochodzenia zespół, istniejący już przeszło osiem lat. Z tymi latami to sprawa wątpliwa, gdyż Film School startowało jako solowy projekt Krayga Burtona, ewoluując z czasem do składu pięcioosobowego. Następnie, zachowując ciągłą rotację zawodników i arytmię gry, nagrało album A Brilliant Career (prócz muzyków sesyjnych, w studiu obecny m.in. ex-gitarzysta Pavement Scott Kannberg) i odbyło parę tras koncertowych. Skład wyklarował się ok. roku 2004, stąd też wydany właśnie self-titled można traktować jako właściwy debiut. Pitfalls to utwór zimny, a nawet nieprzyjemny. Nie jest to oczywiście zarzut – raczej docenienie, jak sugestywnie zespołowi udało się osiągnąć zamierzony cel artystyczny. Mglista atmosfera kreowana jest wokół miarowych ostinat basu i perkusji. Wokół perkusji nawet trochę za bardzo, bo to monotonne bicie jednak ociupinkę męczy. Za to basowy riff zacny. Trochę doniowskiej przestrzeni dodaje od czasu do czasu gitara, błąkająca się po molowych nutach z stylowym pogłosem. Jako główną zaletę piosenki, trzeba jednak zaliczyć ładną melodię wokalu, szczególnie we fragmencie od 2:00. Przy okazji wygłoszę własną opinię, że Krayg jest trochę pseudo i na pewno w dowodzie ma wpisane “Craig”. Summa sum, jest to utwór z kategorii smutnych. Jeśli ktoś przeżywa akurat ciężki okres w życiu, może zrobić mu się jeszcze ciężej. Jeśli ktoś żyje na spidzie przed-/w trakcie-sesyjnym, nie będzie chciał tracić czasu na takie, ciężkawe i dołujące raczej, doznania muzyczne.

Piotr Piechota    
8 lutego 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019