PLAYLIST

Fergie
"London Bridge"

2.5

Każdy komu podoba się "London Bridge" ma albo problemy ze słuchem, albo jakimś cudem przegapił zeszłoroczne "Hollaback Girl". Fergie bardzo się stara przypodobać, jednak wszystkie wpływy i inspiracje nasuwają się zbyt nachalnie, by mówić o jakimkolwiek pozytywnym odbiorze. Oprócz wspomnianego już niesłychanego podobieństwa z hitem Gwen, do głowy przychodzi wręcz cała lista zrzynek, a to niestety dobrze o utworze nie świadczy. Pani wokalistka Black Eyed Peas dwoi się i troi by brzmieć niegrzecznie i wulgarnie, wypadając w tym elemencie mało przekonywająco. Może i nie cierpi ona na niedobór charyzmy, lecz nawijce wyraźnie brak autentyczności, a wokal brzmi po prostu sztucznie i nienaturalnie. Fergie trochę jakby chciała być Missy, ale to zdecydowanie nie ta klasa.

Właściwie śmiało można powiedzieć, że cały utwór wypada mało wiarygodnie. Jego największym problemem jest to, że raczej "stara się być", a nie "jest". Na nic to, że produkcja brzmi całkiem nietypowo i dosyć nowocześnie, skoro podkład męczy (co niektórych wręcz drażni) już mniej więcej w połowie utworu. Motyw na którym oparto ów singiel, nosi pewne znamiona atrakcyjności, które jednak szybko znikają w wyniku irytującej bezustannej repetycji. Odpowiedzialny tutaj za produkcję niejaki Polow The Don nadał tym samym utworowi sporo niepowtarzalności, na nieszczęście zabrakło mu pomysłów i chociażby odrobiny polotu by stworzyć coś więcej niż kolejny hicior dla MTV. Przebojowości wystarczyło by przegonić "Promiscuous" z pierwszego miejsca listy Billboardu, ale oczywiście każdy wie który z tych utworów jest lepszy.

Łukasz Halicki    
8 września 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019