PLAYLIST

Fergie
"Labels Or Love"

6.5

Komercyjny pop w 2008 roku mnie zawodzi. Ok, jest ledwie końcówka maja, pierwsza połowa roku zwykle mija pod znakiem singli z ubiegłorocznych wydawnictw, jednak właśnie, moim ulubionym kawałkiem 2008 jest wciąż "In My Arms" Kylie. "Rock With U" Janet, "American Boy" Estelle, "Black And Gold" Sama Sparro i "Official Girl" / "Thirsty" Cassie to czołówka z tego, czym uraczyli nas w tym roku popularni artyści i szczerze mówiąc nic z tego nie robi na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Na forum padło ostatnio pytanie, czy 2008 będzie najsłabszym rokiem tej dekady. Skupiając się na popie, można chyba całkiem śmiało mówić, że takiej posuchy wśród dzieł pudelkowych gwiazd, ich wysoko opłacanych producentów i kolorowych teledysków nie było dawno. Miłościwie nam panujący w tej dekadzie gatunek, w 2008 so far oddaje tron głównie skandynawskiemu, mniej znanemu popowi. Zawodzą zarówno wielkie nazwiska (Madonna), jak i nadzieje (Ryan Leslie, Keri Hilson, ale o tym niedługo) i pora zacząć się martwić, bo nadchodzi sezon letni i już powinno zacząć pojawiać się cokolwiek. Na dodatek Annie przełożyła album na wrzesień i jest to najgorsza wiadomość, jaką ostatnio słyszałem.

Zaczyna się robić nerwowo, więc każdy utwór, który potrafi utrzymać napięcie przez te 3, 4 minuty robi na mnie spore wrażenie. Nie pomyślałbym, że Fergie może nagrać jeden z najlepszych komercyjnych utworów roku, a tu proszę – "Labels Or Love", nagrany do soundtracka Seksu w Wielkim Mieście, to dotychchczas zdecydowanie jej najlepsze dzieło. Fergie występuje tutaj jako następczyni Madonny w roli material girl i rapuje niczym Uffie. Mówiono już tu chyba parę razy, że nibyrap, który prezentuje Stacy (drugi raz tak dobrze - zajebistość "Fergalicious" z perspektywy czasu) okazuje się ważnym środkiem muzycznej ekspresji i jeśli chwalimy Uffie, to jak w tym przypadku nie chwalić Ferguson. Przyjrzyjmy się: "I already know what my addiction is / I be looking for labels, I ain’t looking for love". Dlaczego? "Relationships are often so hard to tame / A Prada dress has never broken my heart before". Po więcej słów wyjaśnienia zajrzyjmy do refrenu: "Love’s like a runway but which one do I love more / No emotional baggage, just replace it with Dior / (...) Let’s stop chasing them boys and shop some more". Ech, wiesz, żyjemy w materialistycznym świecie, a ona jest... Refren może i rozbraja swoją zwiewnością, jednak to nie on jest tu najmocniejszy, a otwierające i zamykające utwór ideologiczne skandowanie naszej bohaterki. Chcesz wiedzieć, co naprawdę liczy się w życiu? Fergie kieruje się prostą zasadą – "Shopping for labels, shopping for love / Manolo and Louis, it’s all I’m thinking of".

Myślę, że dodatkowe komentarze są tu zbędne, za to pojedynki z "Some boys kiss me, some boys hug me" całkiem na miejscu. Jeśli chodzi o minusy kawałka – niektórych na pewno wkurzać będzie wykorzystanie motywu z Seksu W Wielkim Mieście, ja akurat lubię nawet serial serial, więc ciężko mi się czepiać, tym bardziej że wkomponowano go kreatywnie (synthy!), nie razi jakoś specjalnie, a dobrze komunikuje z treścią utworu. Nie jest to jakiś specjalnie wysublimowany i bogaty w detale kawałek popu, nie jest to też coś, co będziemy pamiętać latami, za to na pewno jest pełen zabawy i zalicza wystarczającą ilością trafień w okolice środka tarczy i na repeat, by ratować honor gatunku.


Zobacz także:

http://www.myspace.com/fergie
Kamil Babacz    
30 maja 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019