PLAYLIST

Feeling
"Love It When You Call"

6.5

W obliczu dramatycznej obniżki poziomu niezal-rocka, kiedy coraz rzadziej spotykamy się na tym poletku z pojęciem dzieła "wybitnego" czy choćby "bardzo dobrego", wyłania się nam swoista nowa kategoria – muzyki "miłej" i "przyjemnej", czyli wyróżniającej się na tle niesłuchalnych pseudo-eksperymentów i kolejnych repetycji kilku-dekadowej już klasyki popu (w nowoczesnym opakowaniu rzecz jasna). Gdzie trudno o kompozycyjne dopracowanie i stricte-muzyczne elementy przykuwające uwagę, można pośród nowości szukać grup operujących nastrojem w jak najbardziej ujmujący i łagodzący sposób; wiadomo, że takie podejście od dawna rządzi już gatunkami niezal-popu i slow core'u, ale powoli staję się ono jedynym, którego warto się trzymać.

I tu wkracza jeden z najnowszych reprezentantów milusińskiego indie – londyński Feeling, sunshine-popowy zespolik, którego nie można się o nic czepiać – ale też lepiej za dużo od chłopaków nie wymagać. "Love It When You Call" to przykład kawałka, którego pozytywny vibe funkcjonuje niejako na własnych prawach, mając wyraźnie głęboko gdzieś zarówno songwritingowe ramy w których się obraca, jak i ograniczenia objętej stylistyki (późny Bon Jovi w wydaniu brit-popowym, aczkolwiek ze szczyptą Phoenix dla poprawy smaku). W tym przypadku radosny "feeling" i szczera bezpretensjonalność biorą niewątpliwie górę nad teoretycznym zapleczem; próżno chyba szukać człowieka, którego takie kompozycje nie ruszają, a zespół potępia za tworzenie "kiczu". Borys chciałby takie piosenki w radiu, a ja wcale mu się nie dziwię.

Patryk Mrozek    
8 listopada 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019