PLAYLIST

Feelies
"Loveless Love"

9.5

Może zacznijmy od okładki. Są jakieś wątpliwości kto pierwszy wymyślił bejski, uładzony image niezal z początku lat dziewięćdziesiątych? Malkmus, te sprawy. O, właśnie, tak: tu tu na pierwszym planie dwóch gości. Wiemy kto odniósł się do okładki? Wiemy.

Większy wpływ na pokolenia Nowojorczycy wywarli muzycznie, prezentując własną odmianę nowej fali, mocno akcentując warstwę rytmiczną (na inspiracje perką Feelies powołuje się chociażby Ira Kaplan z Yo La Tengo, a nerwowe bity Violent Femmes momentami zdają się wzięte z Crazy Rhythms). Na nowofalowej trasie Feelies poczynili krok do przodu, popychając post-Velvetowe granie w stylu Modern Lovers w stronę chłodu, automatyzacji i mechanicznego pulsu. Wokal Glenna Mercera nie odbiega daleko od charakterystycznego bostońskiego wyrazu Jonathana Richmana, ale próżno szukać u Feelies "Caulfielda" – młodzieńczych lęków i emocji towarzyszących okresowi dojrzewania. Kolesie przyjmują raczej zdystansowaną postawę post-punkowych intelektualistów, zainteresowanych głównie wyważeniem i symetrią kompozycji. Zachowanie w tej konwencji pewnego młodzieńczego uczucia wydaje się sztuką i kto wie czy na przykład takie Days Of Wine And Roses Dream Syndicate nie zawdzięcza w tym sensie więcej Crazy Rhytms niż Big Star i Reedowi.

Transowo powtarzane dublujące się partie basu i gitar kierują w stany hipnotyczne, a miarowo nakładane na to kolejne wątki zapewniają treściowy rozwój piosenki przy utrzymaniu tej samej dynamiki. "Loveless Love" rozpoczyna się powoli paroma usypiającymi, bezpłciowymi motywami, rozpędzając po chwili resztki melancholii szczypiącymi, gęstymi progresjami, jednoczącymi się w geometryczny kształt. Afrykańskie i latynoskie bębny wzbogacają sekcję, kolejne barwy wioseł pogłębiają fakturę. Bill Million skanduje z tyłu "Love Is Lost" kreując dramaturgię, a pod koniec mamy jeszcze najbardziej klasyczny opadająco-wznoszący temat płyty. Podniosłe outro dopełnia perfekcji.

Michał Zagroba    
3 listopada 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019