PLAYLIST

Famous
"Ain't No Use Part II (feat. Oh!)"

6.5

WS: Że też doczekaliśmy czasów, w których znalezienie dobrego rapu w mainstreamie graniczy z cudem. Jay-Z z NYC zezgredział, Eminem no ten jakby no, T.I. chyba siedzi, Kanye bloguje o Bundicku i gra u Jonze’a, dość pan. Nie ma bata, trzeba bratać się obskurą, szukać tam gdzie nikt nie zagląda. Bo tam ruszają nogami tacy gracze jak: Frank Nitt, Mr. Marcellus czy Famous właśnie. Ten ostatni, mimo ksywki, to raczej pierwszy lepszy skurczybyk niż gwiazda z okładek Source’a, ale ma dobrze rokującego bitmejkera, co z billboardem się nie pieprzy, on jest raczej z tych, o których mówią ''Best I Ever Had''. Boi-1da i tym razem się spisał, zapętlił arpeggio rodem z jakiejś wysłużonej komórki, dorzucił bębny, przyozdobił refren przesłodzonym wokalem i voila. Jakby mnie ktoś spytał na ulicy, to bym się podpisał, a potem wrzucił na ripita.

MJ: Kompletnie trafiony pomysł z zaangażowaną życiowo nawijką punktowaną obligatoryjnym tzw. śpiewanym refrenem może nie zwiastuje nowej gwiazdy na rynku wtórnym niespełnionego finansowo rapu, na pewno jednak udowadnia, że da się coś jeszcze w ramach konwencji zrobić. Owszem, brzmi to trochę jak syn Kweliego na bicie wnuczka The-Dreama, ale hip-hop w czasach remiksów generalnie tak się właśnie będzie wyrażał. Chociaż te remiksy to w ogóle jakiś koniec informacji czy coś, nic nie wiadomo.

ŁK: "Although starting later than most of the other Australian post-punk bands, their members included many people who had been in earlier bands plus the next wave of fan-musicians from Newcastle NSW. They were, like everyone at this time, obviously influenced by The Smiths but added more self-depreciating humour and a tougher drum sound". To mi mówi last.fm o Famous. Widać przeszli daleką drogę od swoich początków bo wypuścili w świat zupełnie fajny hip-hopowy kawałek. Bardziej to południowy rap niż The Smiths. I do tego to z Australii? Cóż za rok pełen absurdów. Wiecie oczywiście, że Jessica Simpson jest z Corganem?

FK: Szczerze, Famous? Profil na MySpace i jakieś błyski z przeszłości to trochę za mało. Sam wokal trochę ociężały i niewyraźny, choć skierowany w stronę Westa, podkład niemal ośmiobitowy, a refren z gejowatym call’n’response. Pozytywny standard chyba, trochę mnie dziwi, że tutaj, a nie w rezerwie.

posłuchaj »

Mateusz Jędras     Łukasz Konatowicz     Filip Kekusz     Wojciech Sawicki    
17 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019