PLAYLIST

Evy Jane
"Sayso"

7.0

Miałem wrażenie, że fala elektroniki inspirowanej r&b już się mocno uspokoiła, tymczasem duet Evy Jane z Vancouver dorysowuje swój wagonik. Popełniłem swego czasu taki tekst o derridiańskim r&b, który odkopałem kilka dni temu, gdzie stawiam tezę, że dla zdekonstruowanego r&b na przykład 22-letniego Blake'a, równie istotną inspiracją jest zarówno sama muzyka r&b, jak i sposób w jaki owa muzyka, popularna w jego dzieciństwie, przetrwała w pamięci jego i innych słuchaczy. Blake odwołuje się do utworów, które jeszcze kilka lat temu były popularne, a dziś pamięć o nich jest już nieco przykurzona. Nie zostały zapomniane, ale z pewnością oderwały się od swojego oryginalnego komercyjnego kontekstu i przetrwały w głowach jako skrawki specyficznie konstruowanych melodii. Być może to trochę życzeniowe myślenie, ale nawet jeśli, to czemu zadowalać się prostym wytłumaczeniem – inteligentnym dubstepem zwracającym się do swoich dubowych korzeni, od którego droga do r&b już niby bliska. Po co pozbywać się ubarwiania, skoro nie daje to wyjaśnienia, dlaczego właśnie teraz tak wielu młodych domorosłych producentów zwróciło się w kierunku muzyki jeszcze 10 lat temu zupełnie komercyjnej, dlaczego wszyscy zechcieli nienaruszone konstrukcje gatunku zanurzyć w dymie, rozmyciu i pogłosach. Jasne, r&b często brzmiało dziwacznie, ale gdy triumfowało, to nie jego sypialniana psychodeliczność zwracała uwagę najbardziej. Dzisiaj za to wydaje się elementem frapującym każdego producenta, który w gimnazjum znał to z Vivy i MTV.

"Sayso" mogłoby być jednym z tych już nieco nudnych duszno-zimno-narkotyczno-sypialnianych utworów, no bo kurde, prawda jest taka, że do r&b częściej się baunsuje niż płacze, gdyby nie świetny refren. Ponad całą tę nadwrażliwą, hipsterską otoczkę i poprawne zwrotki wybija się hipnotyzujący melodią, nie filtrami, chorus wyskrobany z biegłą znajomością szkolnych lektur swego gatunku. "Didn't I tell you/ Not to be so kind to me?" – to zarzut i wyznanie jednocześnie, powtarzane bez oddechu jak w furii, ale też natychmiast zaduszone w przyjemności. Przypominam, co w "Foolish" śpiewała Ashanti – "Baby I don't know why ya treat me so bad/ (…) And though my heart can't take no more/ I keep on running back to you". "It's a complicated blend of tenderness and aggresion", mawiała amerykańska myślicielka Sky Ferreira.

Kamil Babacz    
21 marca 2012
BIEŻĄCE
Bedoes & Kubi ProducentKwiat Polskiej Młodzieży
Różni WykonawcyAir Texture Vol. VI