PLAYLIST

El-P
"The Full Retard"

7.0

Niby za kilka dni minie pół dekady od I'll Sleep When You're Dead – drugiego oficjalnego albumu Jamie'ego – to facet pozostawał wciąż niesamowicie aktywny. Wszak Definitive Jux padło (no, powiedzmy) dopiero w 2010 roku, po drodze El sprezentował dwie części swojego wszyscyspłoniemywpieklemegamiksu, wypuścił kilka pojedynczych utworów, współpracował z (niech spoczywa w pokoju) Camu Tao, Das Racist, Mr. Muthafucker'em Exquire'em, pracował nad tuszą i wąsami i tak dalej. A mimo to "The Full Retard", wraz z – wypuszczonym kilka miesięcy temu – "Drones Over BKLYN" obiecują, że majowe Cancer4Cure będzie zupełnie nowym otwarciem.

Zupełnie niepotrzebny akapit, który miałby ewentualny sens w maju: I w sumie nic dziwnego. Zarówno na Fantastic Damage, jak i ISWYD El-P definiował się na nowo. Pierwszy solowy album, nagrywany w cieniu gorączki po 11 września (Brooklyn, przypominam) stanowił mroczne, minimalistyczne, podszyte paniką i pełne kakofonii rozliczenie z bolączkami amerykańskiej cywilizacji. Przyprawione odpowiednią dozą trudnych słów, ledwo czytelnych odwołań i futurystycznych wymysłów (Stepfather Factory!). Kolejna płyta, to już rozbuchana aranżacyjnie uczta, do której dołączyli się chociażby gitarzysta Mars Volta, Cat Power czy Trent Reznor. Po kosmicznej estetyce, której spodziewalibyśmy się od producenta legendarnego Cold Vein Cannibal Ox, nie było prawie śladu, a całość była równie frapująca, co męcząca. Już od pierwszych wersów Jamie atakował jak głupi, piorąc po mordzie równo korporacje, policję, administrację, generałów, założycieli Guantanamo, a na koniec swoją publikę i siebie troszkę też.

Pierwsze fragmenty Cancer4Cure (oprócz dwóch wspomnianych utworów znamy jeszcze tekst "Tougher Colder Killer") zapowiadają, że w strumieniu skojarzeń będą dominować kwestie militarne i, ponownie, wszczepianie czipów pod skórę. Jeśli chodzi o podkład... "The Full Retard" to bardziej jednak chropowatość Fantastic..., niż efektowność ISWYD – tyle, że zaktualizowana o wybuchy bomb i naloty myśliwców (poważnie, to wszystko nas tutaj otacza, to jakaś synestezja czy coś). El-P eksperymentuje z frazowaniem, urywa słowa, akcentuje jakoś z dupy, jeszcze bardziej komplikując przekaz. Mimo to na pierwszy plan wyjeżdża znowu zaskakujący swag (hahaha), lokujący się gdzieś między błyskotliwością Lil Wayne'a – tyle, że bez dziwek – i słodkim bełkotem Aesopa. A właściwie to zupełnie gdzie indziej. Świetny przedsmak tego, co będzie dalej i jednocześnie potwierdzenie wyjątkowego statusu.

Filip Kekusz    
16 marca 2012
BIEŻĄCE
Bedoes & Kubi ProducentKwiat Polskiej Młodzieży
Różni WykonawcyAir Texture Vol. VI