PLAYLIST

DJ Seinfeld
"Lilium" / "Lovejoy"

7.5  /  7.0

Zmieniamy zdanie, wyobraźcie sobie. Odszczekiwałam już swoje słowa, które napisałam w rekapitulacji elektronicznej w 2017 roku na temat Time Spent Away From U na swoim prywatnym profilu, ale pozwólcie mi jeszcze raz, publicznie. Biję się w pierś, jeszcze raz przepraszam, panie Jakobsson, autentycznie mi wstyd. DJ Seinfeld wraz z Galazy (EP) powołał do życia Young Ethics – label, który pokaże nam wszystkim, na co jeszcze stać najlepsze podgatunki house'u. W momencie, gdy lo-fi już nie może przejść przez palce i gdy odchył od przepopularnego EDM jest odchyłem mierzonym kątomierzem w wartościach >90°, zacieram ręce, mocniej sznuruję buty. Tendencje vintage'owe afirmują na Lillium (EP) piękny przykład skandynawskiego muzycznego patriotyzmu – arcydzieło nowego disco, czyli "Inspector Norse" od Todda Terje i seinfeldowe "Lovejoy" są skrojone z tej samej bengerowej materii. Tak, nie bójmy się słowa benger, gdy o nic innego nam nie chodzi. Wspaniałe bassline'y kreślące marginesy znaczeń wywołują apodyktycznie na dancefloor i wywołują radość, która tym razem jest nie do zniesienia. Po LP sprzed dwóch lat, które jest stworzone do tańczenia z tęsknoty – obrót spraw, jak to w życiu bywa – po burzy słońce, po nocy dzień, po kłótniach buziaki. Nu-disco, ale nie do końca i różowe ślady spadania w puch niemożliwie chwytliwych motywów syntezatorowych. Nie dajmy się zbiorowej meteopatii, odpalajmy w jesień lato. "Lilium" ma coś z nasłonecznionych plażowych hitów; te perkusyjne wyliczanki nie dziwią, gdy się przepłynie z nad szwedzkich fiordów do błyszczącej wiecznym latem Barcelony. Porozmawiajmy o jutrzejszym słońcu, pozwólmy stopom zamieniać się miejscami, nawet jak ktoś ci mówi, że wyglądasz śmiesznie, gdy tańczysz. Seinfeld jest aktualnie w top trzy najlepszych house'owców na Ziemi, don't try to change my mind because it won't happen.

Adela Kiszka    
3 października 2019
BIEŻĄCE
Adrian Ugowski feat. MFC & Pikers"Xanadu"
Flying LotusFlamagra