PLAYLIST

Diana Ross
"Lovely Day"

4.0

Sytuacja jak z wieczornego wydania wiadomości: naciski z góry kontra dziennikarska niezależność. Na jednej szali szybka reżimowa kariera, na przeciwnej widmo zatrzymania publikacji. Co wybrać? W jakim świetle pokazać ostatnie poczynania Diany Ross? Oczywiście poetyzuję tylko, bo żadnych nacisków nie doświadczam, jednak faktem jest, że redakcyjnej "górze" piosenka się spodobała, a mnie nie. No nijak nie potrafię obudzić w sobie ciepłych uczuć wobec tego wykonania "Lovely Day". Bo generalnie historię znamy: na ekrany kin wchodzi film Dreamgirls, oparty luźno na historii zespołu The Supremes. Diana Ross to najbardziej znana członkini owej grupy. Znakomite przyjęcie i sukces (także finansowy) filmu zbiega się z wydaniem przez Dianę pierwszego od ośmiu lat albumu... Wiadomo o co mi chodzi. Płytę zapełniają covery-samograje, z których jednym jest właśnie bohater dzisiejszego playlistu. Piosenka, oryginalnie zaśpiewana przez Billa Withersa, to bardzo zacna melodia, z momentalnie zapadającym w pamięć refrenem, spoko. No ale jakby Diana Ross nic z tą piosenką nie robi. Stagnacja i marazm. Przypadkowo znam jeszcze jedno wykonanie "Lovely Day", w wersji power-soul, z płyty gospelowego giganta Kirka Franklina. To wersja zadziorna i rozbujana przez multum głosów oraz wokalne popisy gościnnych diw. Diana Ross idzie w przeciwnym kierunku – wygładzonym, łagodniejszym, smooth-jazzowym. A owa estetyka nigdy nie wydawała mi się czymś godnym polecenia.

Piotr Piechota    
6 marca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019