PLAYLIST

Desiigner
"Tiimmy Turner"

8.0

Desiigner to postać kontrowersyjna i używam tego określenia ze świadomością tego, jak pusto i głupio może to brzmieć. Ten niepokorny młokos (rocznik ‘97!) dał się poznać poprzez The Life Of Pablo, gdzie wyjątkowo obszerny fragment jego utworu został inkorporowany w tkankę albumu. Rzeczona “Panda” to bez wątpienia świetny kawałek, ale właśnie tutaj wychodzi rzeczona kwestia - jest to kopia Future’a niemal w skali 1:1. Piszę o tym tylko z dziennikarskiego obowiązku; nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek operujący sprawnym aparatem słuchu i słyszący wcześniej muzykę atlanckiego barona nie poczuł tej wściekłej mimetyki. Czy wyklucza to jednak artystyczną wartość Desiignera? Tak naprawdę na to pytanie możemy odpowiedzieć sobie dopiero teraz.

New English (swoją drogą zabawny tytuł), mixtape mający pokazać nowego protegowanego Westa w szerszym świetle okazał się fiaskiem. Szereg energicznych co prawda, ale pozbawionych pomysłu, niedorobionych kawałków tylko potwierdził moje wszelkie obawy. Te trzydzieści kilka minut usilnych starań zrobienia czegoś ciekawego nie dawało raczej nadziei na to, że pełnoprawny longplay mający zwać się The Life Of Desiigner będzie czymś ciekawym. Zjawił się jednak "Tiimmy Turner" i sytuacja momentalnie zaczęła malować się w zdecydowanie jaśniejszych barwach.

Słuchanie tego utworu dało mi do zrozumienia jak daleko hip hop odszedł od swoich korzeni. Nie jest to żadnego rodzaju przytyk, ale fakt. To już nie rap, a raczej osobliwy twór z pogranicza futurystycznych prison songów zanurzony w sakralno-zdehumanizowanym klimacie, który od jakiegoś czasu przebija się do nas z różnych stron. To wsparta na nawiedzonych g-funkowych "piszczałach" gotycka katedra; uduchowiona mantra tak samo przejmująca jak i śmieszna. Hook tego numeru dane nam było poznać w postaci freestyle’u dla XXL, który początkowo spotkał się raczej z chłodną recepcją (także z mojej strony), ale ubrany w eleganckie szaty Mike’a Deana, zamknięty w klatce szorstkiego, choć bogatego bitu i upiornego autotune’a nabrał niespodziewanej mocy. Czuję, że mam na tym punkcie obsesję, ale najbardziej ekscytują mnie kawałki, które nie mogłyby powstać w innym czasach, są wizytówką tych obecnych, a nie wyrazem retromanii czy jakiegoś hołdu dla ulubieńców. "Tiimmy Turner" jest właśnie tego rodzaju tworem, a że przy okazji nie tylko nowatorskim, ale też niesłychanie skutecznie zaspokajającym mój głód estetyki i po prostu dobrej muzyki, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać na debiut, który jeśli dotrzyma kroku promującemu go singlowi może okazać się jedną z najciekawszych hiphopowych płyt nie tylko tego roku, ale ostatnich lat, a Desiigner wielką nadzieją na przyszłość. Ma jeszcze na to dużo czasu, w końcu nie może sobie nawet jeszcze legalnie kupić piwa.

Antoni Barszczak    
9 sierpnia 2016
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"