PLAYLIST

Danny Brown
"ODB"

7.0

Po miesiącach oczekiwania wiemy na pewno, że być może najlepsza i prawdopodobnie najbardziej pokurwiona płyta hip-hopowa tego roku ukaże się ostatniego dnia września. Danny Brown najpierw zaproponował, że – z powodu jakiejś obstrukcji w Fool's Gold – sam jest gotów wypuścić swoją płytę do sieci, a chwilę potem oficjalnie poinformował o dacie wydania Old. Nie wiem o co chodzi, ale cieszę się z efektu.

Pozostając w kręgu błyskotliwych przypuszczeń, możemy założyć, że jakąś jedną trzecią rymów z Old gdzieś już usłyszeliśmy. W ciągu ostatnich 30 miesięcy Danny Brown był wszędzie i rapował z każdym, nie było turnusu, w którym nie pojawiłby się na gościnnych występach, albo nie zrzucił kawałka z kawałka, który znajdzie się na Old. Poważnie. Przypomnijcie sobie o wszystkich hip-hopowych Murzynach, o których debiutach było ostatnio głośno - Danny Brown na pewno gdzieś swoje w okolicy wyszczekał. I niemal zawsze jego zwrotki miotły wszystko.

Od czasów ekstremalnego w treści poprzedniego długograja XXX Brown jest najbardziej znany z rymowania o swoim penisie i wpływie toksycznych substancji na świadomość, tak więc i "ODB", jako pierwszy oficjalny singel promujący Old, skupia się na tych dwóch aspektach rzeczywistości, wzbogacając narrację o odrobinę perwersyjnego swagu, liczbę zaliczonych kobiet, pochwałę Detroit i porównania do Carlina. Wszystko to podane w hektyczny, bezwstydny, obrzydliwy i wciąż fascynujący sposób. Czyli nic nowego. Jednak "ODB" zalicza wygryw przede wszystkim dzięki tripowemu podkładowi Paula White'a (Watch The Ants!) – coś jakby puszczona od tyłu melodyjka z karuzeli z lunaparku-widmo, po którym po zmroku biegają małe, zielone Dannybrowny. Nie wiem ile chemicznych środków zaaplikowali sobie obaj panowie, ale, w imię sztuki, opowiadam się za ich legalizacją.

A. No i klip.

Filip Kekusz    
30 sierpnia 2013
BIEŻĄCE
Kate NVдля FOR
Vinyl WilliamsOpal