PLAYLIST

Cyndi Lauper
"Grab A Hold"

6.0

Pewien krytyk Billboardu w recenzji pierwszej trasy koncertowej Madonny stwierdził, że Cyndi Lauper będzie popularna jeszcze przez wiele lat, a Madonna wypadnie z biznesu w ciągu sześciu miesięcy, bo jej wizerunek kompletnie przyćmiewa muzykę. Mimo że Cyndi zawsze wzbudzała we mnie sympatię, to raczej ciężko zaliczyć to proroctwo do wyjątkowo trafnych. Debiut Cyndi był szczytem jej kariery, potem nie nagrała właściwie niczego wyjątkowego i szybciutko zniknęła, co jakiś czas wydając kolejne albumy, które przechodziły bez większego echa. W końcu związała się ze społecznością gejowską, ubierając się w tęczę i występując na różnego rodzaju paradach i to pewnie jej dedykuje swój nowy album, nagrany z różnymi gośćmi od muzyki tanecznej. Tak jak Donna Summer kompletnie poległa przy okazji swojego comebacku, tak Cyndi się nie kompromituje, bo nawet jeśli sam album nie jest wybitnie porywający, to są tu trzy niezłe utwory ("Echo", "Grab A Hold" i "Into The Nighlife"), co nie jest tak częste w przypadku dużo młodszych gwiazd. "Grab A Hold", wyprodukowane przez bardzo porządny kanadyjski zespół Dragonette, to najlepszy fragment albumu – w przeciwieństwie do Cyndi chcącej zostać ikoną gejowskiego klabingu z reszty płyty, tutaj mamy Cyndi klasyczną, radośnie popowo-radiową, której charakterystyczny głos wyśpiewuje miłą dla ucha melodię, niczemu nie przeszkadza dobra elektro-popowa produkcja, a największy urok skupiony jest w króciutkim mostku. Nie brakuje go jednak i reszcie utworu, co z resztą zalet czyni go jednym z większych osiągnięć Lauper od czasu "True Colors".


Zobacz także:

http://www.myspace.com/cyndilauper
Kamil Babacz    
13 czerwca 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019