PLAYLIST

Cyann & Benn
"Siren Song"

7.5

Oto następny francuski wynalazek dostępny tylko nad Sekwaną. Mam szczęście korzystać z uprzejmości mieszkańca tych rejonów: w przeciwnym wypadku sięgnięcie po podobne smakołyki byłoby znacznie utrudnione. Gorzej, że zeszłoroczny debiut kwartetu Cyann & Ben, zatytułowany Spring, stał się out of print już po kilku miesiącach od premiery. Rozbieżność nakładu i (wynikającego z entuzjastycznych recenzji niezależnej krytyki) nagłego zapotrzebowania doprowadziła do katastrofy organizacyjnej: nawet wtyki w odległej krainie musiały bezradnie rozłożyć ręce. Ale gdy już Gooom (ten od M83, btw) wznowił Spring ostatnimi tygodniami, natychmiast posiadłem tekturowy egzemplarz, delektując się zawartością. A bo w środku gęste atmosferyczne pejzaże i nawarstwione, kołaczące się halucynogenne motywy w rozmazanym brzmieniu. Oraz piękne, choć niejednokroć chore i autentycznie nawiedzone melodie. Wspomina się space-rock lat 90-tych spod znaku Flying Saucer Attack, lecz ten avant-folk sporo ma wspólnego choćby ze wczesno-środkowymi Floydami w swojej rozdrobnionej, psychodelicznej progresji.

"Siren Song", ponad sześciominutowa epopeja dźwiękiem, wyłania się ze stojących, chłodnych wwiewów ambientowego interludium. Zainaugurowana pasywnym arpeggio akustycznej gitary i snującym opowieść głosem Bena (typowe tu, obok żeńskiego wokalu Cyann, składniki większości kompozycji), sączy się powoli, konstruując rodzaj klaustrofobicznej łuny wraz z dochodzeniem poszczególnych barw instrumentów. Sypka perkusja i synematyczne plamy keyboardów, choć markowo przestrzenne, operują standardową opcją nastrojowego post-rocka. Lecz wówczas, na wysokości trzeciej minuty, sprawy zaczynają się komplikować. Zaskakujące zmiany dróg harmonicznego gąszczu obfitują w tak śliczne i zarazem chore momenty, jak ekspercko wyedytowane, łagodne kulminacje między 5:10 a 5:21 (które to kulminacje należą do cudowniejszych fragmentów muzyki jakie słyszałem niedawno). Spring wciąga nocą, gdy "nie ma życia", pozwalając za każdym razem wniknąć głębiej, oferując bogate złoża dyskretnej dramaturgii.

Borys Dejnarowicz    
21 kwietnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019