PLAYLIST

Coldplay
"Violet Hill"

2.0

"Witam, jestem Chris Martin, oto moja kapelka co się Coldplay zowie. Co prawda skończyły się nam pomysły, a świeżość gdzieś sobie dawno uciekła, ale mamy żony, dzieci i tym podobne, a to się wiąże z kosztami, no wiecie..."

Ostatnio przeprowadzone analizy badań na randomizowanej grupie 4832 osób z okresu ostatnich dwóch pełnych lat wykazały, że istnieje wyraźna korelacja pomiędzy słuchalnością łatwych i przyjemnych kapel alternatywnych w stylu Coldplay i wysoką samoceną i zadowoleniem każdego z przebadanych. Naukowcy zauważają, że pomimo niesłychanej popularności zespołu (około 8 milinów sprzedanych kopii ostatniego albumu X&Y) ich muzyka ciągle uchodzi za przejaw swego rodzaju elitarności i lepszego gustu.

Coldplay, Coldplay, co z ciebie wyrośnie. Póki co rosną gwiazdy stadionów, sztampy i braku koncepcji na dalszy rozwój. Twój kot kupowałby Coldplay. Wszyscy żują Coldplay. Antonio! No to Coldplay! "Violet Hill" to popisowe nic, takie piosenki jemy na śniadanie i następnego dnia nie pamiętamy co zjedliśmy. Martin ze swoją ekipą grają bardziej zadziornie, unikają jak ognia chwytliwych melodii i nawet banalnymi motywami niczym z A Rush Of Blood To The Head gardzą. Znikła z tego lekkość i naturalność, którą zachwycaliśmy się na Parachutes, wkrada się natomiast odrabianie pańszczyzny, z tą różnicą że polscy chłopi cierpieli za marne pieniądze, a Coldplay zgarnia gruby hajs za swoje poczynania. Trzeba mieć fantazję dziadku! Trzeba mieć fantazję i pieniądze... synku. Młodość to świeżość, wraz z wiekiem przychodzą obowiązki, zmarszczki, dzieci, zaś umysł przestawia się na wolniejsze obroty, a pewne jego ośrodki zwyczajnie zanikają. Ja to wszystko rozumiem, tylko niech mi ktoś powie czemu tyle zespołów artystycznie kończy swoją działalność zaraz po debiucie?


Zobacz także:

http://www.myspace.com/coldplay
Łukasz Halicki    
2 maja 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019