PLAYLIST

Clor
"Love + Pain"

6.0

Zmyślna nazwa londyńskiego Clor szybko podsuwa na talerzu trafione wyobrażenie muzyki bandu. Feeling Adult. w piosence punkowej? Yup. Ten kreatywny chłód orzeźwia zwłaszcza w obliczu stęchlizny miernot pokroju Bravery, próbujących nachalnie podpiąć się pod oczekiwania brytyjskiej publiczności. Co prawda "Love + Pain" ma końcowy fragment riffu identyczny rytmicznie jak "Synchronicity 2", lecz inteligentna, power-popowa (Buzzcocks, right) konstrukcja pieśni broni jej z nawiązką. Szczyptę Mansunowy wokal (raczej w ironizującej pozie niż w barwie czy też wylewności) kontempluje "przykre": "I was in love / But that was yesterday / Now I'm in pain / And it's here to stay". (Tekstu proszę nie kojarzyć z Mandarynowym "Laughter and pain / Love is just game" – postać tej różowej lalki o głosie betoniarki przywołuję zresztą z uwagi na ten link: http://media.putfile.com/mandaryna2.) Jak widać groove leży na przeciwnym biegunie, lecz mówię wam, warto posłuchać czasem czegoś prawdziwszego. Tym bardziej jeśli autorzy nie tylko słuchali w młodości dobrych płyt, ale nie zaznali ich tak głęboko, by całkowicie przysłoniły im własny punkt widzenia. Jeden z nowofalowych singli roku.

Jędrzej Michalak    
13 września 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019