PLAYLIST

Clinic
"Tusk"

3.5

Przyznam, że mniej więcej połowa zawartości Clinic, Internal Wrangler, Winchester Cathedral i całość Walking With Thee sponiewierały mnie całkiem pozytywnie. Natchniony prymitywizm, jedyny w swoim rodzaju głos Ade Blackburna, bezpretensjonalna ekstrawagancja – zalet i epitetów można wymieniać wiele. Trochę czasu upłynęło, mimo tego nie pojawił się nikt, kto skopiowałby niepowtarzalne brzmienie zespołu, a teraz dostaliśmy nowy singiel "Tusk". I w tym właśnie momencie rodzi się pytanie natury ontologicznej. Jeżeli dany przedmiot kreowany jest na podobieństwo wcześniejszego wzorca – przez tego samego twórcę w tym przypadku – dlaczego różni się tak bardzo? "Tusk" miał być taki jak napierdalanki-hej-do-przodu z Wrangler – punkowa gitara, proste motywy melodyczne, pokrzykiwania Blackburna, rytm maksymalnie na raz-dwa. A jednak to nie działa. Czy to ja się zmieniłem (chyba nie, bo wcześniejsze płyty wciąż lubię), czy klimat (efekt cieplarniany?), a może to Clinic zagubił gdzieś siły twórcze i pomysły? A może to przez nowe brzmienie, odarte z nadających głębi pogłosów, tak ładnie dopełniających sound na poprzednich wydawnictwach? Cóż, nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, że spuentuję filozoficznie-banalnie. Mimo, że teoretycznie wszystko powinno trybić doskonale, "Tusk" zapomina się po kilku minutach. Przynajmniej można przypuszczać po tytule, że nie popierają Kaczora (ani jego brata), ale to jeden z niewielu plusów tego kawałka. Może dlatego mają jeszcze u mnie pewien kredyt zaufania.

Piotr Cichocki    
17 marca 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019