PLAYLIST

Ciara
"I Bet"

5.5  /  7.5

Kacper Bartosiak: Największy problem z "I Bet"? Nie jest to wymarzony pierwszy singiel popowej płyty, która miałaby zmienić oblicze gry, tej gry. Przez dwa lata od ostatniej płyty Ciary zdążyło się sporo wydarzyć. Rozwinął się RnBass, pojawiło się paru obiecujących producentów, jednak gdy słucha się singla zwiastującego Jackie, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tu czas się jakby zatrzymał.

To jeden z tych utworów, które mogłyby równie dobrze wyjść 10 lat wcześniej i nikt by się pewnie specjalnie nie zorientował. Może i "I Bet" pod pewnymi względami przypomina "Promise", ale to powinowactwo bardziej na zasadzie ubogiego kuzynostwa. Niby znów obracamy się w temacie związków i zdrady, ale w gruncie rzeczy Ciara ani przez moment nie mówi czegoś, czego nie zdążyłaby powiedzieć wcześniej. Nad całością czuć ducha trochę niesmacznej reklamy, który w wersji akustycznej ustępuje miejsca bezpretensjonalności spod znaku Aaliyah. Pozostając umiarkowanie zadowolonym, liczę jednak na nieco więcej ryzyka na albumie.

Kamil Babacz: Ja przede wszystkim nie myślę, że to źle, że to jeden z tych utworów, które równie dobrze mogłyby wyjść 10 lat wcześniej. Nie sądzę też, że nikt by go nie zauważył – mam wrażenie, że byłby jednym z największych hitów danego roku. Bo w przeciwieństwie do jakiegoś RnBassu i innych etykietek, "I Bet" brzmi jak instant classic; od razu dopisuje się do listy najlepszych singli w karierze Ciary.

Paradoksalnie surowość i niefuturystyczność sfery produkcyjnej "I Bet" wydaje mi się świeża. Nawet jeszcze bardziej niż singlowa, akustyczna wersja (pozbawiona niepotrzebnych, ale też nieburzących całości wtrąceń gościa, który ma przypominać Future’a) uzewnętrznia, jak ładna to jest melodia, a wokal Ciary, w otoczeniu pianina i gitary, uderza – trudne słowo – pięknem. Z drugiej strony ciężko nie sposób odmówić wysokiej jakości produkcji Harmony’ego Samuelsa, szczególnie w momencie wejścia basu w refrenie. Jakość mostka, przyjemnie przełamującego przebieg akordów, też nie pozostawia wątpliwości.

"I Bet" pozbawione jest też tej porcji recyklingu, którą zawierały w sobie wspaniałe przecież, ale zostawiające z tego powodu z pewnym niedosytem, single "Body Party" czy "Sorry". A z drugiej strony w jakiś sposób brzmi jak druga część "Where You Go", mojego ulubionego utworu z jej ostatniej płyty. Ta spokojna odsłona jej twórczości zawsze była mi bliższa i ciężko mi być niezadowolonym, że to właśnie w kierunku klasycznie ładnych piosenek Ciara decyduje się podążać

Redakcja Porcys    
3 kwietnia 2015
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019