PLAYLIST

Chylińska
"Winna"

0.5

Polska scena satyryczna od jakiegoś czasu przeżywa kryzys. Takie wnioski nasuwają się po przemknięciu jednym okiem przez prezentowane na "Dwójce" festiwale kabaretowe czy też trzymane na antenie "Jedynki" truchło w postaci wątpliwych produkcji Olgi Lipińskiej. Trudno o choćby znamię uśmiechu również przy radiu: jeśli Artur Andrus nie przypomni jednego z wielu kultowych odcinków Z Pamiętnika Młodej Lekarki lub Rodziny Poszepszyńskich, narażeni jesteśmy na zniesmaczenie dobiegającymi ze studia odgłosami wykonywania wszelakich czynności fizycznych. Ok, przesadzam, ale nie łudźmy się, że Stanisław Tym i powracający (choć podobno w przeciętnym stylu) Zenon Laskowik wsparci skromnym gronem utalentowanej młodzieży sami zdołają zapobiec ostatecznemu upadkowi poczucia humoru naszego narodu. Narodu, który przecież zgłasza duże zapotrzebowanie na obecność w mediach komików, co przejawia się choćby w ogromnym poparciu społecznym Andrzeja Leppera.

Ku pociesze Polaków, na ogólnokrajową arenę zdecydowała się wrócić załoga wielce zasłużona dla rodzimej dowcipologii. "Po rozpadzie zespołu O.N.A. Agnieszka Chylińska, Zbyszek Kraszewski i Wojtek Horny postanowili stworzyć własny projekt muzyczny, który stylistycznie i ideowo ma świadczyć i podkreślić ich rodowód", znajdujemy na stronie wydawcy. (Zwracam uwagę na słowo "ideowo".) Do grupy – która przyjęła nazwę Chylińska – dołączyło jednak dwóch nowych utalentowanych muzyków, Krzysztof Misiak (gitara) i Darek "Bolo" Osiński (bas), o czym dowiadujemy się w dalszej części notki: "Do zespołu dołączyło dwóch utalentowanych muzyków: Krzysztof Misiak (gitara) i Darek "Bolo" Osiński (bas), a grupa przyjęła nazwę CHYLIŃSKA". Zebrana piątka traktuje ten projekt jako kontynuację działalności grupy O.N.A., jednak z pewną niezwykle istotną adnotacją: "Członkowie zespołu traktują ten projekt jako kontynuację działalności grupy O.N.A., ale pod inną nazwą i z dwoma nowymi muzykami".

I widzicie, śmiesznie jest już na etapie promocji (nie zapomnijcie zerknąć jeszcze na post-gotyckie logo zespołu). Jeśli ciągle wam mało, zachęcam do włączenia MTV Polska; po maksymalnie kilkunastu minutach bez wątpienia natraficie na klip Chylińskiej "Winna". Czego to tu nie ma. Zacznijmy może od samej muzyki. Po wstępie klawiszy (kłaniają się romantyczne fragmenty opus magnum Voyagera) i przemknięciu statku kosmicznego dobiega do nas westchnienie Agi: "winna”. Wyłaniający się po paru sekundach riff Krzysztofa Misiaka zdradza inspiracje geniuszem Skawińskiego, nie zrzyna on jednak nie dodając niczego od siebie – przeciwnie, jest to raczej rozszerzanie wytyczonych przez wioślarza O.N.A. horyzontów. W kapeli artystycznie dominuje jak za starych, dobrych czasów tytułowa Chylińska. Rycząc jak zdychający lew (prosiak?), dodatkowo nadaje swoim lirykom atrybutu ponadczasowości. Let's see: "Ja znów kogoś gryzę / Ja kogoś obrażam / Niegrzeczna i grzeszna / Tak". A dalej: "Daj mi prawo abym ja / Mogła ciebie bawić / Mogła ciebie zbawić / Mogła w końcu zabić cię". Skeczu dopełnia teledysk. Zresztą tu zespół miał ułatwione zadanie, jego wokalistka bowiem nie musiałaby nawet miotać się przed kamerami (rozdzierana zżerającymi ją emocjami). Wystarczyło po prostu ją nakręcić. Chylińska wykazała ambicje i poszła jeszcze dalej. Nie pozwólcie, by ten ewenement wam umknął.

Jędrzej Michalak    
12 marca 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019