PLAYLIST

Chromatics
"Healer" / "In The City"

8.0

"Healer"

Bębny. Bas.
Noc jest łaskawa dla warszawskiego blokowiska. Ciemność jest roztropnym korektorem. Wymazuje pstrokate karzełki postawione na cześć ludzkiej nadgorliwości, chyba tylko przez głupotę określanej mianem przytulności, wygody czy innej estetyki. Odpuszcza grzechy czasu osadzone na zaniedbanych fasadach. Wreszcie dzierżawi niebo pustce naprzeciw, której znienawidzone pudła odzyskują zapomnianą godność. To, co za dnia zwykliśmy przezywać monotonią, ciemna masa tytułuje monumentalną kompozycją. Mocne, postawne bryły wbite pod żebra przestrzeni poprzez ciche rzężenie jej trzewi snują między sobą subtelną lirykę czystości, prostoty, porządku – rytmu.

Gitara.
Z punktowych nakłuć wylewa się agresywna jasność. Szybko jednak pada ofiarą łapczywości nocy. O tej porze ścieg, którego prawidła umiejscowiły te wąskie szparki, przerzedza się by zdradzać oczywiste wzory. Pewna ręka poprowadziła igłę wzdłuż szerokich arterii i wąskich kapilar, kluczących u podnóża milczących budynków. Klatki schodowe wyznaczają nieugięte linie ich kręgosłupów, a skąpo rozrzucone odpryski okien, nie są już nawet namiastką chaotycznego haftu, który jeszcze kilka godzin temu tak dobitnie usprawiedliwiał niewzruszoną tytaniczność betonowych konstrukcji.

Wokal. Klawisze.
O tej porze jedyne oznaki życia, objawiają się poprzez ciała zgoła nieożywione. Zbłąkany samochód daje o sobie znać narastającym szeptem muskającym krajobraz tak jak niewidomy odczytuje tekst przesuwając po nim opuszki swoich palców. Zbliżająca się instancja dźwięku pęcznieje, by po nierównej walce z zastygłą materią ulec stopniowej dezintegracji. Cisza skrupulatnie nakrywa okolice swoim całunem. Do następnego razu.

"In The City"

Co pól godziny przerywa ją ostry gag silnika. Nie muszę stać w oknie, by z bezbłędna dokładnością opisać jak błyskawicznie rozpierzchają się w sobie tylko znanych kierunkach niedoszli imprezowicze. Nie raz sam uczestniczyłem w tej zbiorowej ucieczce. Nocne autobusy pękają w szwach. Weekend.

Tak to jakoś ustalono, że w klubie, pod wpływem, pląsając na zatłoczonym parkiecie to jest właśnie ta mityczna "dobra zabawa". Próbowałem. Pozostaję sceptyczny. Zimny electroclash, Moroderowskie italo przyprawione dozą melancholii. Chromatics to taki komentarz na gorąco do tego co obserwuję "bawiąc się" na różnych redutach imprezowej mapy stolicy.

Skromny, taneczny bit bo wszyscy lubimy potańczyć. Wątpię jednak w towarzyski aspekt tych pląsów. Owszem niechybnie bywa, że jakiś młodzieniec tańczy do jakiejś dziewczyny, ona czasem odwzajemni jego taneczność i przytańcuję do niego. Mi też się zdarza, a co! Rzadko jednak przybiera to formę gorącego tanga na miarę umiejętności motorycznych partnerów. Przeważa wrażenie, że całe to pulsujące towarzystwo jest dokładnym zaprzeczeniem tego do czego optycznie pretenduje – grupy ludzi. Widzę pojedyncze postacie skaczące obok siebie, trudno stwierdzić po co.

Lekki motywy syntezatora zgrabnie zapętlony by nie nadwyrężać wyobraźni. O ile kawałkom Chromatics wychodzi to na zdrowie, to o imprezowaniu mogę tylko powiedzieć "Boże, ale mi się nudzi". Jak można tak co tydzień? Czy po miesiącu takich szampańskich zabaw jest się w stanie odróżnić jedną od drugiej? Wreszcie rozumiem czemu niektórzy w akcie desperacji zmieniają kluby w ciągu nocy, widocznie rotacja tapet na ścianach zapewnia im niezbędna odmianę.

Eteryczny śpiew wokalistki oraz melodyjne spazmy klawiszy. Miałkość i bezcelowość gadek które należy deklamować, wszak zabawa nie lubi przyciężkawych konkretów. Zwykle nie mam problemów w temacie bzdurki, te pojawiają się dopiero wtedy kiedy trzeba z nimi przykucnąć do bardziej przyziemnego poziomu i zahaczyć o rewiry sensowności. "Small Talk Stinks".

Ostatecznie stwierdzam jednak, że: lubię tańczyć, za tydzień też pewnie będę na jakiejś imprezie i nie mam nic przeciwko pierdoleniu głupot, byle w dobrym towarzystwie. Najwidoczniej to ta muzyka działa na mnie tak... tak... hmm.


Zobacz także:

http://www.myspace.com/chromaticsmusic
Paweł Nowotarski    
8 marca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019