PLAYLIST

Choklate
"The Tea"

7.0

Pewnie niewiele osób sięgnęło po debiut tej dziewczyny, mimo świetnej recenzji Jędrzeja, skierowanej do niedowierzających porcysowym zachwytom nad mainstreamowym popem. To była niesamowita płyta do mycia okien, chyba mam coś ostatnio z tym dopasowywaniem muzyki do różnych czynności, tylko w tym przypadku ma to mieć wydźwięk jak najbardziej pozytywny. Na dodatek, kiedyś naprawdę myłem okna słuchając Choklate i to było najprzyjemniejsze mycie okien w moim życiu. Eh, słońce, lekki wiaterek, 20-parę stopni i Choklate na słuchawkach. Chyba aż to powtórzę, bo tylko pojedyncze promienie mogą się przecisnąć przez ten syf, który się, być może od tamtego momentu nawet, zebrał.

Po paru pobieżnych przesłuchaniach, wydaje się, że drugi album Choklate zbiera trochę mniej punktów (chociaż nie powiem, do grania w Civkę bardzo spoko), jednak na jego tle bardzo wyraźnie wybija się kawałek "The Tea", pod względem klimatu przynosząc mi skojarzenia z małym przebojem Corinne Bailey Rae sprzed paru lat, muzycznie jednak wędrując raczej do szufladki z naznaczonym disco soulem. Znacie Chic, więc rozumiecie, że mięciutki bas, brzdąkająca gitarka i leciutkie smyki nie są tu po to żeby zaskakiwać. "The Tea", przynosi same pozytywne i oczywiste myśli. Proste zwrotki wyśpiewane głosem, który nie niesie banalniejszych skojarzeń niż z roztopioną czekoladą, szczególnie w miejscach wzbogaconych chórkami, westchnieniami i rozpływając się na końcówkach wersów. Kulminujący jakie-tam-niby-napięcie krótki, a ciągle powtarzany i wrzynający się w pamięć refren, który trochę pobudza do podniesienia się i pobujania, a jednocześnie najwyżej do sięgnięcia po kolejne jabłko. Wyjątkowo długi mostek, normalnie jak cytrynka w słodkim drinku, perfekcyjne proporcje wręcz i najgładsze brzmienie w tym roku. Po Les Sins i Vedze, żeby życie miało smaczek, tym razem propozycja na spędzenie paru wakacyjnych dni z tą dziewczyną.

posłuchaj »

Kamil Babacz    
14 lipca 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019