PLAYLIST

Chilly Gonzales
"You Can Dance"

7.0

Strasznie tego Chilly Gonzalesa olewaliśmy. Szkoda, bo gdyby w naszym podsumowaniu dekady miał się znaleźć ranking "100 najbardziej cool postaci" to Chilly Gonzales byłby moim pretendentem do któregoś z miejsc. Koleś przewijał się na marginesie naszych zainteresowań przez cały czas: ziomując się z Feist występował z nią w dresie, w garniturze i na jej poprzednich i przyszłych płytach. Wyzwał na klawiszowy beef Andrewa W.K., wygrał go rzucając w przeciwnika swoim złotym łańcuchem i pobił światowy rekord w długości występu solowego artysty coverując na pianinie takie hity jak "D.A.N.C.E.". Jego dyskografia obejmuje taneczną elektronikę, wieśniacki rap, ale też lekką POWAŻKĘ na albumie Solo Piano. Jest członkiem niemieckiego (!) muppetowego (!!) składu hiphopowego (!!!) Puppetmastaz. Dlaczego my i reszta Internetu tak pominęliśmy jego postać i muzykę? Nie mam zielonego pojęcia, trzeba sprawę tego artysty zbadać, bo bardziej zajebiste od niego są chyba tylko alpaki.

"You Can Dance" to czyste otwarcie i szansa dla Gonzalesa na złapanie kontaktu z szerszą publicznością. Wejście tego kawałka z klawiszami, klasycznie funkową linią basu i prostym, ale prawie zawsze skutecznym, klaskaniem załatwia sprawę i sprawia, że nie da się nie lubić całej sytuacji. W tle trwa jakaś impreza, która przeistacza się w musicalowe chórki ciągnące cała piosenkę i ma się wrażenie, że wątek "koniec lata" w naszych tekstach nie powinien się nigdy pojawiać. Największym atutem "You Can Dance" są klawisze – raz pełnią rolę tylko prostego ozdobnika, raz wchodzą w główną rolę, zaznaczając mistrzostwo Gonzalesa w temacie. Próbki innych piosenek z nadchodzącego Ivory Tower pokazują silną chęć zmieszania tego co się działo na Solo Piano z resztą roztańczonej dyskografii. Może wyjść kozacko, więc mam nadzieję, że tym razem nie pominiemy sprawy.

posłuchaj »

Ryszard Gawroński    
31 sierpnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019