PLAYLIST

Changes
"When I Wake"

9.0

Mnogość popkulturowych asocjacji uruchamia luźne wyszukiwanie po twardym dysku mózgu. "Cha-cha-cha-cha-chaaanges!", ale nie, jeśli z czymś miałbym tę sympatyczną młodą kapelkę porównać, to chyba raczej z Change. Czemu? Cóż, Changes i późne D-Plan łączy zamiłowanie do zrzynki z Police. Na swoim łabędzim śpiewie popowi bohaterowie Waszyngtonu maksymalnie uwypuklili (pojawiający się już wcześniej w zalążkach) pierwiastek Stingowy. Travis w wywiadach otwarcie i z rozbrajającą uczciwością przyznawał się do artystycznego długu zaciągniętego u legendarnego tria. Patrzcie partie basu, keyboardowe plamki i charakterystyczne frazowanie wokalu. Changes robią dokładnie to samo. I choć myślę, że we wpływ Police na muzykę nikt nigdy generalnie nie wątpił, to w kontekście wczorajszej wzmianki Jędrzeja o Clor możemy chyba mówić o fali nawrotów. Wreszcie macki revivalu dosięgły aż i tam. I sprowokujmy małą singlową bitwę: jeśli "Love + Pain" absorbuje chłód electro w formułę neo-wave, to Changes w tych samych rejonach operują ciepłem. Ich przewaga, obok zwyczajnie ładniejszej melodii, polega na wyczuciu łagodnego balansu między bejską melancholią w głosie Dave'a, a optymistycznym vibe'm sekcji. I na podstawie takiego skrawka (sprawdźcie też jazzujący, seaandcake'owy "Her, You And I") można śmiało wiele obiecywać sobie po bandzie z Chicago w przyszłości. Komicznie tylko wyglądają informacje, że chłopaki supportują *Stelasstar i Louis XIV. Widocznie nawet jeśli jest się nudnym jak gówno *Sttelasttar, to debiut na koncie (Changes wydali dopiero dwie EP-ki i to własnym nakładem) uruchamia przywileje wobec uczciwie utalentowanych kapelek. Rynek rocka jest brutalny.

Borys Dejnarowicz    
14 września 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019