PLAYLIST

Cee-Lo Green
"Fuck You"

6.0

JM: Dla menadżera twojego najbliższego H&Mu utwór ten oscyluje w okolicach dziesiątki: śnieżnobiały uśmiech krzyżuje się z "frywolnym" dowcipem. Dla niezbyt lojalnego klienta tego sklepu, który dla poczucia wolności zajrzy też czasem do Zary, za dużo tu jednak cukru.

RG: Internet wyraźnie pokochał wyskakujące literki z tekstem tego utworu (tak wyglądał premierowy pokaz), bo rzecz poniósł wirusowy marketing w dość duże rejony wyświetleń i tłumy doznały. Trochę racji w tym szybkim uwielbieniu jest, bo doskonale jasny podkład z klawiszami i chórkami wręcz zachęca do intensywnego zachwytu i wymęczenia tego utworu jak "Crazy". Problem z "Fuck You" jest taki, że jak zużycie Gnarlsów było zjazdem z wysokiej góry, tak Cee-Lo teraz może sobie szykować saneczki na solidnym, ale niskim pagórku. No jaha, że utwór jest fajny (jeszcze raz – chórki!), ale Jędrzej strasznie trafnie zamknął go w kategorii "podkład do kupowania ciuchów w H&M". Poza tym fakt, że w takim hicie pojawia się linijka "I guess he's an xbox and I'm more atari", strasznie jara mojego wewnętrznego nerda.

KM: No, ja to się bardziej jarałem, jak Cee-Lo w podkoszulku nawijał o bramie z zamkiem na kod, co mu ją na ośce postawili. W ogóle, od samego początku (tzn. od Gnarlsa) mam problem z tym gościem śpiewającym, a nie rapującym. Nieważne, czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają, preferowane wydawanie odgłosów paszczą się zmienia. Kawałek sympatyczny i nie ma co narzekać, chyba pójdę na zakupy do H&M.

FK: Zgadzam się ocenowo tylko dlatego, że średnią wyliczyć będzie łatwiej. Krzysiek ma rację, że jest coś nie tak w tym retro-melodyjnym-głosie Cee-Lo, dreszcz przechodzi mnie zupełnie nieracjonalny. Niby "Fuck You" zacina, ale zestawienie wysmakowanych w zamyśle podkładów z hasłem tytułowym jest nędznym żartem.

Krzysztof Michalak     Jędrzej Michalak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
8 września 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019