PLAYLIST

Cecile & Venice
"Rimmel"

7.0

RG: Hej, hej, mamy piątek, już powoli w naszych tekstach możemy się rozmarzać nad nadchodzącym latem, jeszcze tylko parę złośliwych zakrętów i takie "Rimmel" będzie mogło rządzić na naszych play listach! Włochy, elektronika, czeski film jako teledysk – wszystko się mi tutaj zgrywa w kolejny kozacki kawałek do kciukowania do góry. Nadchodź lipcu!

KFB: Jeśli tak ma brzmieć disco naszych czasów to absolutnie nie mam nic przeciwko. Nie wiem do końca jak odbierać dwóch młodych chłopców (Włocha i Peruwiańczyka!), którzy stoją za tym projektem, bo inne ich kawałki zalatują mi bardziej Justice czy Bloody Beetroots, ale "Rimmel" musi pomykać na jakimś uber-przebojowym sampelku, no bo dajcie spokój, nic nie dzieje się przypadkiem. Że też w 2010 roku można nagrać kawałek brzmiący tak funky, tak retro w dobrym znaczeniu tego słowa... A jako wujek dobra rada mogę Cecile & Venice powiedzieć tylko tyle, żeby pierdolili całe to electro, bo takie dicho wychodzi im ze trzy razy lepiej. Just saying.

FK: Niektórzy tak poczuli piątek i "nadchodzącą prognozę pogody", że nagle zrobiła się sobota, przez co "Rimmel" nie straciło jednak na aktualności ani trochę. Progresywny sześciominutowy bauns rości sobie prawa do rozpierduchy na zaawansowanych parkietach, bo jednak dzieje się tu zwyczajnie za wiele dla zwyczajnej remizy (nie żebym miał coś przeciwko, inna estetyka, wiadomo). Silna funkowość kawałka kładzie na łopatki te smęty, które kilka dni temu proponował nam Hot Toddy, a mówię to dlatego, że w ten weekend jeszcze rezerwa za kwiecień, Kamil stawia tam jedną dosyć ryzykowną tezę, z którą ja TEŻ się nie zgadzam, a potem zapomnę.

KB: Ostatnio wydaje mi się, że ktoś kontroluje moje życie z góry, bo takiej telenoweli, ani Polsat, ani TVP jeszcze nie wymyślili i wtedy Wojtek nagle wyskakuje na GG, a w wiadomości czytam "Słuchałeś Clientele, gdy pisałem do Ciebie". Sssscarry. A w "Rimmel" klawisze kojarzą mi się z horrorami klasy B i ja nie wiem skąd tyle lekkich skojarzeń u kolegów, bo owszem, bas nas skłania do mięciutkich harców w nadmorskich kurortach, ale nocą to tam podobno straszą duchy i jeden z nich ciągle woła swoją straconą miłość. Haha, przypomniało mi się Jennifer's Body i scena, w której Megan Fox pożera emo-chłopca. Polecam, obczajcie chociaż zapowiedź. No przecież to trzeba zobaczyć.

posłuchaj »

Kamil Babacz     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
8 maja 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019