PLAYLIST

Cassie
"King Of Hearts"

6.0

Ventura robi z nami co chce, to już przestaje być śmieszne. Po tym, jak opublikowała trzy single zapowiadające... nigdy nie wydane wydawnictwo, tym razem idzie krok dalej – wypuszcza numer, który brzmi jak coś, czego można się było spodziewać właśnie po enigmatycznym Electro Love. Problem w tym, że tytuł w międzyczasie kolejny raz zdążył ulec zmianie, podobnie jak i koncepcja na ten materiał, ale chyba nikt nie jest tym specjalnie zdziwiony. To smutne, ale ja jestem już do tego stopnia wzięty pod chuj, że jak będzie trzeba to poczekam te następne cztery lata, nawet jeśli wizja katastrofy na horyzoncie robi się coraz wyraźniejsza.

"King Of Hearts" – co sugeruje pewnie ocena – nie uważam za zły numer, problem w tym, że zupełnie nie pasuje mi on do Cassie. Ewidentnie pobrzmiewają tu echa ostatnich dokonań Rihanny czy Kelis, które – choć solidne – nigdy nie otarły się o poziom niewymuszonej elegancji producenckich zabiegów R-Lesa z debiutanckiego s/t. Nie ma o czym gadać, to zupełnie różne muzyczne bajki i myśl o Venturze w tym anturażu spędza mi sen z powiek. Martwi mnie marnowanie tego timbre, które jak znam życie w takiej "elektronicznej młócce" zejdzie na dalszy plan a w jej przypadku to przecież prawie autokastracja. Kolejna smutna myśl nasuwająca się po kontakcie z "King Of Hearts" wiąże się poniekąd z tą "na siłę" ekstrawagancką, beznadziejną fryzurą, która zdaje się podkreślać, że to już nowa Cassie i o powrocie do tego, co tak nam się spodobało w 2006 definitywnie możemy zapomnieć. Inne czasy, inna Cassandra, chociaż z kawałkami takimi jak ten wróżę jej powodzenie na post-bonksersowskich wiksach, ale przecież nie o to tu chodzi...

Kacper Bartosiak    
15 lutego 2012
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019