PLAYLIST

Cass McCombs
"Confidence Man"

7.5

McCombs, postronny obserwator, ambasador korzennej Ameryki, głos społeczności i jej duchów, poczęstował nas po raz kolejny, płynną, linearną kompozycją, która kumuluje w sobie oddech i zmierzch (słońca) amerykańskiego południa. "Confidence Man" to utwór skromny i bogaty aranżacyjnie, szyderczy i empatyczny, napisany prosto po liniach krzywych, zakorzeniony w czasie przeszłym, ale nie patrzący wstecz; jego ludowa mądrość staje się w sposób naturalny podstawą wzniosłego intelektualizmu. Odpowiada na pytania, zadając je jednocześnie. Czy stoicka ironia jest w ogóle możliwa? A może to po prostu zwykły "dystans do świata"? Gdzie drwina, a gdzie empatia? Czy wszystko sprowadza się do tej prostej prawdy, że sprzeczność jest wpisana w każdą komedię, a "linia podziału między dobrem a złem przecina serce każdego człowieka"? Mówili, że nie ma sensu, jest tylko metasens, choć może to kłamstwo, bo ostatecznie to sam język prowadzi nas, a nie my język. Być może już sam fakt odpowiedzi-pytania sugeruje, że nie należy za bardzo wnikać w intencje "Confidence Man" i w jakiekolwiek tekstowe zamiary w muzyce: dużo lepiej słuchać siebie słuchając (tego) utworu i zadać sobie własne pytanie: czy słuchając wywyższam swoją (nie)pewność na piedestał? Którą wersję (siebie) wybrać?

Tutaj, jak i przecież w całej karierze tego amerykańskiego weterana, niczego nie możemy być pewni: może poczęstuje nas przyjemnie soft rockowym Wit's End lub szorstkim Humor Risk albo też barowym barometerem Tip Of The Sphere? Czy polityzujące Mangy Love ustąpi miejsca kolejnym wewnętrznym rozterkom? A może nie ma to znaczenia, bo "nieśmiałość jest sexy, "pewność siebie jest sexy", "Bóg jest jednością" i "Przyroda jest jednością". Te specyficzne odpowiedzi-pytania graniczne, to właśnie "Confidence Man": muzyka pogranicza geograficznego, dźwiękowego i lirycznego.

Jakub Bugdol    
23 listopada 2019
BIEŻĄCE
Octo OctaResonant Body
Cass McCombs"Confidence Man"