PLAYLIST

Cansecos
"Another Ordinary Day"

9.5

Upper Class Recordings to skromna kanadyjska oficyna wydawnicza, robiąca ostatnimi czasy umiarkowaną furorę na amerykańskim rynku niezależnym. Jako pierwszy reprezentant mini-wytwórni przebił się muzyczny pustelnik Matthew Adam Hart, którego bezbłędne melodie przelane na taśmę w warunkach domowych skradły w zeszłym roku serca kilku naszych recenzentów. Krótko po Russian Futurists wypłynął duet Cansecos ze swoim self-titled, nagranym, jeśli wierzyć informacjom z książeczki płyty, w okresie wrzesień 2000-październik 2002 i wydanym jeszcze w 2002. Co prawda wszystkie źródła, ze stroną wytwórni włącznie, podają datę zeszłoroczną, ale wkładka albumu to chyba rzecz najpewniejsza.

Podobnie jak dokonanie Harta, Cansecos to jeszcze jeden przykład, jak wartościowe rzeczy potrafią powstać i zostać uwiecznione w całkowicie amatorskiej atmosferze home recordings z inicjatywy paru nowicjuszy-entuzjastów. Tandem Bill Halliday / Gareth Jones uprawia przysłowiowy (ale i dosłowny, jak czytamy w środku) bedroom pop, przykładając podobną wagę do chwytliwości melodii, co do świeżości brzmieniowej tkanki.

"Another Ordinary Day" stanowi świetny przykład na utrzymanie balansu pomiędzy ogólną przyswajalnością popowej kompozycji, a kombinatorskim zagęszczeniem tekstur i nieoczywistą konstrukcją utworu. Cansecos prezentują jak wciągającą, naiwną (jak bym powiedział "gibbardową", mogłyby mnie spotkać przykrości) piosenkę zwrotka-refren można przekwasić produkcyjnie i wrzucić do obfitej i płynnej rzeczywistości aranżacyjnej tak, by ani przez sekundę w ciągu tych trzech minut znużenie nie obciążyło naszych powiek. "Another Ordinary Day" to przykład kompozycji składającej się w podkładzie z prawie samych smaczków: subtelnych pętelek fletowych i (chyba) akordeonowych, delikatnych muśnięć przymglonego pianinka czy ciepłego akustyka, a nawet pojedynczych sampli wokalnych. Zwykła popowa piosenka zostaje łagodnie i niezauważalnie rozsadzona od środka króciutkimi, miękkimi new-jazzowymi interludiami, przez co główny klawiszowy motyw, który powraca po takich "intermisjach", smakuje dwa razy lepiej. Ten fragment znakomicie ilustruje główną myśl całej płyty, sprowadzającej się do podania zrecycle'owanych treści melodycznych w jak najciekawszej formie.

Warto wspomnieć, że do Cansecos dołączona została jeszcze darmowa składanka Upper Class. (Ta z pandą, reklamowana na tyłach Thesaurusa. Zaraz, do kogo ja mówię.) Oprócz znanych nam już piosenek zawiera ona nie wyróżniającą się właściwie niczym specjalnym "You And The Wine" z wydawnictwa Method Of Modern Love Russian Futurists i trzy próbki możliwości kapeli Girlsareshort. Te z nowej płyty można scharakteryzować jako dyskotekowe Stars, natomiast "Snowflake" z debiutu to rzecz o wiele bardziej stonowana, gdzie taneczny drive schowany jest głęboko pod kruchą smooth-popową powłoką.

Michał Zagroba    
30 kwietnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019