PLAYLIST

Calla
"Strangler"

8.5

Nie wiem o co chodzi gościom od Calli żeby umieszczać najlepsze piosenki w pozycji openerów. W przypadku Scavengers moje słuchanie owej płyty zaczynało się niemal zawsze od kilkakrotnego przeskoczenia do "Fear Of Fireflies" – imho jednego z najcudniejszych indie-popowych numerów ever. Przez co mój stopień osłuchania z resztą materiału osiągnął jako taki poziom po jakichś dwóch miesiącach. I co? Kolejna płyta i znów to samo.

Na początek konieczne słowo krytyki; "Strangler" bez dwóch zdań nie spełnia oczekiwań rozbudzonych przez Scavengers, szczególnie jeśli odniesiemy go do przegenialnej "Świetlikofobii". Niemniej jednak trudno mówić też o zawodzie. Dostajemy właściwie wszystko to, czego po Calli moglibyśmy się spodziewać. Charakterystyczny rzadki, ale bardzo głęboki dudniący bas, wspaniały archetypalny sound obydwu świetnie współgrających gitar (osobiście stawiam na rytmiczną – ej weź mnie naucz ktoś tak grać, co?!), minimalistyczna, ale dopracowana co do najmniejszego szczegółu aranżacja, leniwe bębny w pełni realizujące się jedynie w nieco ekscentrycznym crashowym szumie na refrenie... No i oczywiście zblazowany głos Aurelio Valle (w końcu jest z NY, nie?) kreujący intymny, klaustrofobiczny pejzaż, na który dopiero nanosi charakterystyczne dla siebie, symbolistyczno-masochistyczne wynurzenia ("I would gile anything, anything / Just to see it happen to you"), wydające mi się dalekim echem równie nowojorskiego Sonic Youth. Mniej "wchodząca" melodia, słabsze natężenie emocjonalne, gorsza kompozycja – z pewnością "Fear Of Fireflies" pozostaje nadal niedoścignione. Warto jednak zadać sobie trud posłuchania zagnieżdżonej w piosence na wysokości między 2:10 a 3:30 podwójnej noisowej quasi-solówki obydwu gitar, aby stwierdzić, że nawet w odniesieniu do Ideału "Strangler" ma swoje mocne punkty i niewątpliwy urok. Choć przyznam się, że do początku Televise przeskakuję coraz rzadziej.

Marcin Wyszyński    
4 lipca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019