PLAYLIST

Ayuse Kozue
"Koyoi Kimi Ni Koi Wo Shite"

8.5

Tak, Ayuse Kozue, przy małej pomocy Towa Tei, zrobiła to znowu. Moje osobiste odczucia są takie, że jej nowy kawałek podoba mi się nawet bardziej niż ubiegłoroczne "Sundae Love". Podczas gdy tamten porównano do Body Language, tak w "Koyoi Kimi Ni Koi Wo Shite" należałoby szukać brzmienia Neptunes ze szczytowego okresu kariery i kawałków takich jak "Protect My Heart" i "Senorita" obmyślonych dla Kelis i Justina. Jednak nagromadzenie wiosennej radości jest tu jakieś tysiąc razy większe – rozchodzi się o cudowne trąbki, latynosko brzdąkającą akustyczną gitarkę i nadające groove klawisze, niesamowite linie melodii zwrotek i refrenu i (być może przede wszystkim) o nucenie! Wiadomo, że robiono to już wspaniale setki razy i że to jeden z najbanalniejszych chwytów, jakie wokalistka o słodkim wokalu może wykonać, ale co z tego, skoro i tak padam na kolana, kiedy Ayuse wkracza z leniwym "na na na na" i płynnym lukrem oblewa swój utwór, by tylko dopełnić perfekcyjnej całości. Mimo wszystko nie tracę obiektywizmu, bo odsłuchanie wersji instrumentalnej, która również znajduje się na singlu i bez nucenia Ayuse pozostawia mnie przepełnionego zachwytem. "Koyoi Kimi Ni Koi Wo Shite" to cudowny przykład najszczerszego idealnego popu, słucham tego pewnie już z setny raz i z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz bardziej nie wiem co pisać, a to ważny playlist, więc trochę mi się robi wstyd. W ogóle byłem sobie dzisiaj nad jeziorem, jeziora to swoją drogą chyba jedne z nielicznych naprawdę mocnych zalet Olsztyna, słońce nieźle już grzeje, można sobie poodbijać piłkę albo poleżeć i tak dalej. Pewnie jeśli mi się nie znudzi Ayuse przez wiosnę, a na to się nie zapowiada, to spędzę z tą piosenką całe lato. 8.5 to tak jakby wciąż za mało.


Zobacz także:

http://www.myspace.com/ayusekozue
Kamil Babacz    
12 maja 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019