PLAYLIST

Attacca Pesante Ft. Shea Soul
"Make It Funky For Me"

7.5

Różne gatunki muzyki tanecznej są spoko, póki są przede wszystkim... popem. Znudził mi się bassline, kiedy się okazało, że niewiele jest takich kawałków jak "What's It Gonna Be", który przyjął na siebie ciężar bycia moim wiosenno-wakacyjnym hitem rok temu, a w dubstepie takie perełki jak "Alicia" Mala zdarzają się bardzo rzadko. House i electro to nuda już od dawna, właśnie z powodu braku dobrych hooków. A UK Funky też miało swój epizod, dzięki największym na razie hitom gatunku – zremiksowanym przez Crazy Cousinz "Do You Mind" Kali i "The Boy Does Nothing" Aleshy Dixon. Po chwilowej podjarce, zainteresowanie gatunkiem, będącym kolejnym spadkobiercą brytyjskiej sceny klubowej, odeszło. Teraz wraca ze zdwojoną siłą.

Ten kawałek definiuje wakacje. Będę jak pani Gacek, bo mówiłem już, że Vega, że Les Sins, ale teraz naprawdę. Mózg od razu ładuje obraz plaży. Obczajcie teledysk. Kluczem jest zwolnione tempo. Zabieg tak nieświeży jak to tylko możliwe, a jednak najistotniejszy do zrozumienia mocy kawałka i absolutnie bezbłędnie w tym przypadku zastosowany. Kawałek gna z prędkością 140 uderzeń na minutę, a i tak wszystko zwaalniaaa. Endorfiny zalały mózg. Charakterystyczny dla UK Funky rytm, połamany, ale jednak bardzo naturalny, jest tu bazą. To był i jest podstawowy plus dla genre, który wpuścił do przesadnie zdominowanych przez męskie, ciężkie beaty, trochę świeżego powietrza i oddał dziewczynom parkiet. I one teraz tańczą w samych bikini w tym zwolnionym tempie. Zwrotki, tak zabójczo bezpretensjonalnie i z jakim luzem, ona może teraz sobie śpiewać i ma dla ciebie "summer times", "funky tunes", "take the stress away", "feel the beat", "feeling fine", "so excited", "drinking more and more", "having fun". Między zwrotkami tempo zwalnia pooodwóójniee, kiedy wkrada się lekko zanucone, uwodzicielskie "dee jaaaaay", a towarzyszą jej jakby jakieś sample z jednego z tysiąca twoich ulubionych kawałków. Rozwala wyczucie melodii i klimatu autorów tego kawałka, "skąd ci biedni ludzie kurwa" to wiedzą w jakiejś mokrej Anglii. Rytm nie ma tu kryć banału, bas w zwrotkach nie gra od rzeczy, klawisze w "refrenie" kołyszą nerwy. Pora podjąć próby zmaterializowania wszystkich najlepszych wakacyjnych wspomnień (plus jeśli się nie udaje: nie ma komarów) i poszukać najbliższego zagłębienia z wodą w środku, żeby tam wskoczyć. Cynizm pora rzucić tam, gdzie ukrywa się przed wzrokiem zeszyty i książki. This is some serious summer shit. Ludzie, jak jeszcze nie odkopaliście kawałków Neptunes, o których Borys pisał 3 lata temu, to ej, najwyższa pora. W ogóle motyw wracania do wakacyjnych hitów już sprzed paru lat. Uczucie gdy nowym blaskiem błyszczą "Promiscous", "Music Gets The Best Of Me", "Cool" Stefani, "Seven Days In Sunny June", "Senorita", "Move Your Feet", "Signs", "If You Were Mine", "We Don't Care", dziewiątkowe rzeczy Beenie Mana: "Girls Dem Sugar" i "Feel It Boy", Paris z "Stars Are Blind" heh, "Asereje" też, "LETTER FROM AN OCCUPANT" i te wszystkie inne utwory, bez których ja już nie umiem przeżyć wakacji. Wkrada się dekadentyzm, bo to już nie to, ale i tak byłoby smutno bez takiego kawałka, jako że liczy się uczucie podjarania nowością.

Kamil Babacz    
1 sierpnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019