PLAYLIST

Annie
"Girlfriend"

5.5

Oh darling, jakie nuudy. Nie no, dziś żadnego jakoby prywatnego listu do ulubienicy redaktora nie będzie, co więcej druga osoba liczby pojedynczej ma tu zakaz wstępu. Cholera, ile można? Zdrowych proporcji nam trzeba (Annie wie to już od dawna) – smutne, ale ostały się tylko one, a niedobór dance-popowych cudeniek wciąż niezmiernie mi doskwiera . Jako że obowiązek był, to i słuchałem, i słucham tego "Girlfriend" wiele razy za dużo. Niby więc nie było warto, ale uchwyciłem przynajmniej jedną niepozorną konstatację – jeśli brak przyjemności może nieść za sobą cierpienie, to dziś ten ból stał się wręcz nie do zniesienia. Zamiast radości płynącej z odsłuchu długo oczekiwanej premiery w głowie kołacze to nieznośne pytanie – "A gdyby nie Anniemal?". Ktoś zainteresowany błądząc zapewne zapytałby co w tym takiego nieznośnego. Ja wiem, że istnieją większe problemy niż komplikacje związane z debiutem Norweżki, ale jak tu tworzyć luźno skonstruowane teksty, napisane kreatywnie / z poczuciem humoru i swobodą skoro jedno pozornie nieistotne pytanie pociąga za sobą kolejne, z których każde zasiewa coraz większe wątpliwości. Teraz bowiem nie chodzi już tylko o błahe "A gdyby nie Anniemal?", ale także o donioślejsze "Czy istnienie debiutu wpływa na wartościowanie nowej propozycji, a jeśli tak w to w jaki sposób?", "Czy uroda Annie i jej wieloznaczna poetyka z Anniemal upoważniają mnie do przekroczenia wysokości 5.0?", ''Czy autoparodia "Chewing Gum" to nowy środek wyrazu artystycznego?", "Kto stoi za ekspansją tych idiotycznych pytań, czy to wina niezdrowo rozbudzonych oczekiwań czy zwykłej bezbarwności i ulotności melodii w "Girlfriend" czy cholera wie czego albo pogody?".

Aaaa! Jestem już na skraju wyczerpania, pytania wciąż i bez litości się mnożą od niechcenia tłumiąc zmysły, ze wskazaniem na słuch. To niechybny koniec, nie mam siły na nową, a już jakby spróchniałą Annie, doprawdy nie ma tu niczego co wynagrodziłoby mi nadludzki wręcz trud. Uwaga! Ostatnie już pytanie w tym tekście, tym razem przyjemne i należące do nielicznych tu łakoci (szkoda, że tylko lirycznych) "Who's wearing your trousers now?". Zastanówcie się nad tym, a ja pomimo tych wszystkich perturbacji z chęcią poczekam na album.


Zobacz także:

http://www.myspace.com/anniemusic
Wojciech Sawicki    
17 marca 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019