PLAYLIST

Ania
"Tego Chciałam"

4.0

Dokładnie nie rozkminiłem jak, ale wokół Ani Dąbrowskiej od samego początku tworzono klimat około-alternatywny i ambitny. Wchłaniając popkulturę mimowolnie i odruchowo, nie załapałem wcale tej atmosferki, a wątek wypadł mi drugim uchem już po paru minutach. Dlaczego? Z tego, co się orientuję, dziewczyna była w finale pierwszej edycji "Idola". A to nie nastraja zbytnio pozytywnie, by powiedzieć najmniej. Zwłaszcza w kontekście postaci, które program zdążył dotąd wypromować. Let's see: Makowiecki Band (mój kumpel z uczelni utrzymuje, że to imię i nazwisko kolesia), Ewelina Flinta (uhm, już nic), Alex (wtf?), Zalef (uhm, shit, no), Kuba Wojewódzki (doznaję aktorstwo jego dziewczyny, LOL). Ok, uczciwie przyznajemy, że żadnej z tych person nie darzymy jakimś wyjątkowym poważaniem. Chyba, że Hanię Stach. Jej to moglibyśmy nawet fanclub założyć, nie Mike?

Ale nie, z Anią niby miało być inaczej. Sama wokalistka, legitymująca się dyplomem szkoły muzycznej I stopnia (klasa kontrabasu) i komponująca własnymi siłami, zapowiadała wpierw, że komfortowo czuje się w rejonach deczko niezależnych. Do współpracy zapraszali ją tacy artyści, jak Jacek Lachowicz, Homosapiens i Smolik. Wspominano o bliskiej znajomości z chłopakami z Cool Kids i kolaboracji z Wandachowiczem w coverze OMD "Souvenir" (włączonym do repertuaru debiutu). Rozważaliśmy nawet reckę albumu, gdyby wydało go Sissy. Ostatecznie Samotność Po Zmierzchu ukazała się nakładem BMG. Reklamowane jako powiew świeżości w aspirującym polskim popie z elementami jazzu, retro i soulu, nadzorowane producencko przez Bogusława Kondrackiego dziełko okrzyczano wydarzeniem.

Ktokolwiek miał okazję zetknąć się z singlem pilotującym płytę, "Tego Chciałam", wie, że odpowiedź na wszystkie naiwne nadzieje brzmi: nie. Kolega nalegał, że w odpowiednich proporcjach, jest to nadejście polskiej Björk. Akurat w tiwi "Tego Chciałam" i "Venus As A Boy" leciały po sobie. Nie. Clip Ani, gdzie występuje jako hotelowa pokojówka, maskował bezradność piosenki, podczas gdy na rozbijanie jajek na patelni to ja nawet nie patrzyłem. Doznałem cudowności melodii: jak dawno po to nie sięgałem. "Tego Chciałam", romantyczna balladka o zatracie w przegranym uczuciu, kołysze slow-funkowym basem i spogłosowanymi easy-listening keyboardami, składającymi się na przesłodzoną, płytką instrumentację. Ścieżki wokalne odseparowano drastycznie, blokując aspekt intymności właściwy barwie Ani. Organowy mostek imituje Premiers Symptomes. Uuu. Co więcej, sporadycznie zasłyszane inne skrawki krążka potwierdzają rozczarowanie. Aha, zaraz. Że niby Ania jest *piękna*? Eeeee, dajcie że spokój. *Piękna*, to jest I) 0 III ! I\I ! I( /\.

Borys Dejnarowicz    
3 marca 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019