PLAYLIST

Amerie
"Take Control"

6.5

Nowa płyta Amerie zbliża się wielkimi krokami (albo i trochę mniejszymi, zależy od osobistych upodobań czasowych, w każdym razie ma być na wiosnę). Nie wiem czy to jakaś nowa błyskotliwa strategia promocyjna, to znaczy domyślam się że tak, ale dwa pierwsze single ("Take Control" i "That's What You Are") poszły w świat za sprawą mixtape'a Because I Love It (część pierwsza, dwójeczka will hit the streets w przyszłym roku jeszcze przed premierą płyty).

Dla tych niewtajemniczonych mixtape w światku hiphopowo-R'n'B to taka krótka popisówka wokalna na bitach zaczerpniętych z cudzych hiciorów (patrz znakomita seria Piracy Funds Terrorism MIA i Diplo). Cóż więc mogłaby dać swoim wnuczkom Amerie jak nie... nic specjalnie odkrywczego. Większość z piętnastu tracków poświęcana jest na poruszające opowieści (cztery kawałki to właściwie SĄ osobiste wynuż[dz]enia Amerie) jak to bidula musiała się przebijać w krwiożerczym świecie showbiznesu, o jej stosunku do pieniędzy (oczywiście bardzo trzeźwym, czemu daje wyraz jej główne zdjęcie na Myspace, na którym trzyma w ręku, jak to się ładnie mówi u mnie na ośce, "buraka" wsadzanego drogocennymi kamieniami), o tym, że ona nie z tych co to każdemu tylko z tamtych drugich, czyli takie tam sranie w banie i pakuły, które z czystym sercem można dołączyć na darmowym CD do Vivy.

Skoro się jednak spotykamy w tej skromnej kolumience, nie ma tego złego co by nie dało się komuś wcisnąć. I tak dwa kawałki jadące na podkładach "Push It" i "Blow" Ricka Rossa uchwyciły jej głos z włączonym agresorem. Szczególnie ten drugi utwór sprawia, że jestem skłonny odszczekać moje przytyki i zorganizować konwój humanitarny chińskich zupek i ciepłych skarpetek w Myszkę Miki na rzecz "struggling american R'n'B artists". Tym nie mniej hola, hola nie przeginaj kocie! Co to znaczy "one day i'm gonna make it"? Dziewczyno kochana masz 10.0 na Porcysie! Gwarantuję, że przez "One Thing" redaktor Dejnarowicz nie przespał kilku nocy! Weź się ogarnij!

Ale wróćmy do naszych baranów. "Take Control" wyprodukowane wespół z Cee-Lo zaskakuje jednym: otóż, mimo wszelkich ku temu przesłanek, nie zaskakuje. Świetny sampel gitary z "Jimmy Renda-se" Toma Zé, to jeden z tych genialnych pomysłów, które wydaja się oczywiste dopiero gdy ktoś na nie wpadnie (weźmy taki YouTube, ostatnio poszedł za 1,6 mld dolarów, nice). Smaczki produkcyjne w refrenie niechybnie zainspirowane Jacko z okresu, w którym w jego karierze przydarzył mu się Quincy Jones i razem opracowali hasło "Pop" w Brytannice. Do tego dochodzi jeszcze seksowne szczebiotanie naszej bohaterki i tym podobne składniki nieodzownie związane z procesem produkcyjnym rasowego wymiatacza.

Teoretycznie w tym momencie powinienem zrzucić na podłogę monitor, przywdziać spódniczkę z traw, wysmarować sobie ryja szarlotką (nie wiem, tak mi przyszło do głowy) i odtańczyć właściwy dzikim plemionom krytyków muzycznych taniec na rzecz murowanego kandydata na listę singli roku. Tak się nie stało, ekologiczne okrycie gnije w szafie obok dzidy i rytualnej maski, gdyż ktoś tu się k... nie postarał i spieprzył ten kawałek do postaci zupełnie znormalizowanego R'n'B bangera. A, że generalnie nie płacą mi za pisanie o tym czego w utworach nie ma, chociaż "Zdaje mi się, że widzę... gdzie? Przed oczyma duszy mojej" (element misyjny możemy sobie odfajkować), nie pozostaje mi nic innego tylko pożegnać was słowami piosenki... "Elo".

Paweł Nowotarski    
2 listopada 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019