PLAYLIST

Amerie
"Gotta Work"

6.0

Trochę żal mi Amerie – swoistym przekleństwem jawi się być fakt nagrania przez nią jednego z najbardziej mocarnych singli naszych czasów. Powiedzmy sobie szczerze: czegokolwiek by nam teraz laska nie zaśpiewała, jakkolwiek seksownie nie wypadłaby w klipie i tak prawdopodobnie już zawsze będzie słyszeć z ust słuchaczy i krytyków wyświechtaną fomułkę: "spoko, fajny kawałek nawet, miło się słucha, ale "1 Thing" to nie jest". Kawałkiem "Gotta Work" Amerie bezpośrednio stara się nawiązać do swojego klasycznego numeru nagrywając coś, co momentami brzmi jak jego sequel. Każdy kto choć trochę interesuje się kinem wie, że nakręcenie udanej kontynuacji genialnego filmu jest zadaniem dla wielu twórców ponad siły, nie dziwi więc fakt, że podobna zasada działa również w świecie muzyki pop.

"Gotta Work" to kolejna piosenka promująca album Because I Love It – krążek od jakiegoś czasu dostępny w Europie, który, co zaskakujące, nadal nie doczekał się premiery w Stanach, gdzie ma pojawić się w sklepach dopiero w przyszłym roku. Słuchając tego numeru nie sposób pozbyć się wrażenia, że czegoś w niej brakuje, że nie wszystkie elementy układanki zostały tym razem do siebie idealnie dopasowane. Banalnym byłoby spostrzeżenie, że zabrakło Richa, ale czasami najprostsze wyjaśnienia są też tymi, które dają najtrafniejszą odpowiedź. To ten mistrz odpowiedzialny za niezwykłą, punkową wręcz motorykę "1 Thing" sprawił, że nawet najwięksi ortodoksi, którym z popem nie było dotąd po drodze, dwa lata temu padali przed tym trackiem na kolana. "Gotta Work" wyprodukowane przez gościa (gości?) ukrywającego się pod tajemniczym pseudonimem One Up jedzie na patentach Harrisona: gęsta aranżacja, kolejny fragment klasycznego soulowego numeru zsamplowany w podkładzie (te dęciaki to z "Hold On I'm Coming" napisanego przez Isaaca Hayesa i Davida Portera), pozornie wszystko zdaje się być na swoim miejscu. Niestety zniknęła gdzieś świeżość "1 Thing", nie ma też elementu zaskoczenia, który musiał towarzyszyć każdemu, kto po raz pierwszy zetknął się z naszym ulubionym singlem roku 2005. Co nie zmienia faktu, że tym którzy zobaczą tę artystkę na wrześniowym koncercie w Berlinie zazdroszczę jak cholera. No bo te nogi przecież...


Zobacz także:

http://youtube.com/watch?v=3MsTWvaLwFc
Tomasz Waśko    
7 września 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019