PLAYLIST

Amerie
"1 Thing"

10.0

Jednym z ważniejszych muzycznych wydarzeń początku roku okazuje się zupełnie nieoczekiwanie pełne objawienie ogromnego talentu kolejnego czarnego czarodzieja, w rubryce zawód wpisującego "producent hitów na życzenie". Jeśli zdążyliście się już przyzwyczaić do "wciąż tych samych mord", konkretnie nazwisk Kanyego, Neptunes i Timbalanda, sygnujących każdy porządny komercyjny hip-hopowy szlagier, należy to szacowne grono poszerzyć o osobę Richa Harrisona. To on parę lat temu odkrył młodą Amerie puszczając w obieg rewelacyjne "Why Don't We Fall In Love", niezwykle gęsto zaaranżowaną, kołyszącą balladę r'n'b, obdarzoną współczesnym komercyjno-radiowym uczuciem, ale przepięknie odwołującą się do klimatów vintage soulu.

Interesujący "Can't Nobody", kawałek nagrany w roku 2002 na zamówienie Kelly Rowland, otworzył trylogię z Destiny's Child, kulminacją której okazał się jeden z przebojów bieżącej dekady, "Crazy In Love" zakochanej pary Knowles / Carter, a Panem Wołodyjowskim nudnawy, niemrawy i mdły "Soldier" z ostatniego długograja tercetu. Co koleś teraz wyprawia chyba nie wymaga komentarza. Szkielet "Get Right" w całym swoim ciotostwie odrzucił kolega Usher (publikując piosenkę opartą na tym bicie dopiero po sukcesie J. Lo przy okazji wydawnictw bonusowych), a napisane wspólnie z wokalistką "1 Thing" wedle słów samego autora kompletnie nie spodobało się wytwórni i wypływa teraz na własną rękę, poprzez propagandę szeptaną, blogi etc. Może tracki nieco zbyt nowatorskie na masowe uszy? Nawet jeśli reszta Touch to zaledwie solidne r&b, jedno "1 Thing"... No właśnie, read on.

Wszystkie marzenia i pragnienia odnośnie tego jak powinien wyglądać pop w bieżącej epoce, jakie powinien rzucać wyzwania przy jednoczesnym zarażaniu ciała nieopisywalnym żarem, thrillem i entuzjazmem, wszystkie nadzieje na odcięcie od tradycji, podążanie prekursorskim szlakiem i wyklucie "nowego", nienazywalnego, godnego czasów w których żyjemy *teraz* – zmaterializowały się w utworze "1 Thing" Amerie, brzmiącym jak remix "Get Right" sporządzony na Jowiszu w 3027 roku albo jak Solex ze swoimi dekonstrukcjami riffowymi zainteresowana ekspresywnym czarnym r&b albo jak wszystkie wasze ulubione numery pop zmieszane w wielkim mikserze jako koktajl i zaprawione powerem prosto z napojów wysoko energetycznych. Luke, many thanx for the recommendation! –Borys Dejnarowicz, 10/10

Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek rozpierdoli mnie jakiekolwiek wykonanie takiego podziału: wplecione breaki skaczą jak jakiś Tobin na koksie, po tygodniu w zamknięciu z mutantem stworzonym z genów odpowiadających za zmysł estetyczny McCartneya, Hancocka, Elvina Jonesa i Joe Easleya, ahh! I że znajdzie się jeszcze ktoś, kto na nim zaśpiewa... Stąd laska wzięła mnie z zaskoczenia i leżę bezbronny. W pewien sposób wpisuje się Amerie w *prawdziwy* etos rasowej piosenkarki r'n'b, mając przy okazji ładne dłonie. –Mateusz Jędras, 10/10

Przede wszystkim uderza post-punkowy kop kawałka. Weźmy choćby perkusję: funkujące, połamane rytmy (killerski, oddychający bit, zsamplowano z Meters, kultowej kapeli legendy r&b/soulu z 70-tych lat), motoryka "pod wiatr", a przy tym wszystko tak skondensowane, ze nasuwa skojarzenia z The Wrens, szczególnie openerem wiadomej płyty na "S". –Patryk Mrozek, 9/10

Ej kurwa! Przecież ja to słyszałem jak byłem w Waszyngtonie. Raz w takim chujowym transystorowym radyjku w barze leciało, i mimo dużego zniekształcenia przekazu pomyślałem od razu, że zajebiste. I postać tej laski, że taka śliczna! –Tomasz Gwara, 9/10

Nie da się uciec od tego, bo wszystko czego od dzisiejszej muzyki pop wymagamy jest tu w 10000 %. To jedyny kontrkandydat dla "Hey Ya!" w drodze po miano singla XXI wieku jak na razie, utwór, o którym tak samo będziecie orgazmować pod kątem analizy ("co się tam dzieje"), jak pod względem emocji jakie generuje. In other words: an instant classic. Amen. –Porcys.com, 10/10

Redakcja Porcys    
30 kwietnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019