PLAYLIST

Aesop Rock
"Easy"

6.0

W głowie Aesopa dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Z ogromną satysfakcją zasłuchiwałem się w Labor Days, "w pełni sformatowany" debiut dla Def Jux, pewnie jedną z najdojrzalszych i najfajniejszych płytek poszukującego niezależnego hip-hopu ostatnich lat; ale Bazooka Tooth to już ogromne przegięcie. Przekombinowany eksperyment polegający na balansującym na granicy niespójności gąszczu sampli, w którym giną wszelkie czytelne harmonie oraz całkowicie nieprzystępnej nawijce Iana Bavitza, uprawiającego jakieś osobliwe wygibasy w konwencji ocierającej się o recytację dziecięcych rymowanek.

Szczerze nie ogarniam futurystycznych kompleksowych układów, obejmujących równie dobrze bity zahaczające o estetykę ponurego elektronicznego noise'u, co wątki orientalne, oderwane motywy organkowe, smyki odległe, statyczne tła i rozlewające się syntezatory, chaotyczny skreczing, elementy dźwiękowej groteski, soul nawet – słowem kompletnie wszystko co kolesiowi zaświtało w przeciągu roku. Aesop klei podkłady wykorzystując mniej więcej każdy dobry, przeciętny, gówniany pomysł. To jest jakaś kosmiczna abstrakcja; kolaże, których nie łapię, nie przyswajam. Muzycznie, to album bez narracji (bo tekstowo to niby koncept-album jest, wątek Nowego Jorku się przewija, WTC, ale i tak nic z tego nie da się zrozumieć), bez wspólnego stylistycznego mianownika, mglisty, chaotyczny, jebnięty, psychiczny, niezrozumiały. Zbija mnie to z tropu i nie wiem co o tym myśleć, a co dopiero pisać.

Michał Zagroba    
11 grudnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019