PLAYLIST

Aesop Rock
"Daylight"

9.0

"Life's not a bitch / Life's a beautiful woman / You only call her a bitch cause she won't let you get that pussy / Maybe she didn't feel ya shared any similar interests / Or maybe you just an asshole who couldn't sweet talk the princess", nawija żarliwie Aesop Rock, wdając się w egzystencjalną polemikę z AZ, przypominającą niedawny analogiczny światopoglądowy spór szatow vs bmk. Labor Days nie jest może arcydziełem, które na serio można by tutaj wiadomym wersom przeciwstawiać, ale ze wszystkich uduchowionych clouddeadowych rapowanek "Daylight" prezentuje się chyba najpełniej, idealnie realizując formułę psycho-rapu (choć Kaliber był tam wcześniej) i zapowiadając coś niemal wielkiego.

Kawałek rozpoczyna się dynamicznym, imprezowym samplem z Beastie Boysów, jednak podkład nieuchronnie dryfuje w stronę nocnej mistyki, zatapiając subtelne smyczkowe loopy w pluszowych digitalnych dźwiękach, przyozdobionych jeszcze odległymi szumami wiatru i odgłosami piszczałek. Dęciaki wycinają mistrzowską melodię, decydującą razem z powtarzanym "Yes yes ya'll and you don't stop / You keep on, 'till the break of dawn" o napięciu kompozycji. Aesop wciela się w rolę miejskiego mnicha, dostarczając podniosły rapowy poemat, zbliżający się w swoim charakterze do niezapomnianego performansu doznającego absolutu Gift Of Gaba w środkowej części "Release". By wzmocnić moc ekspresji do głównej linii wokalu dochodzą kolejne ścieżki, czasem dublujące, innym razem przytakujące głównej. Razem daje to kilka zupełnie wyjątkowych minut: tych, które wraz z kilkunastoma / kilkudziesięcioma innymi na Labor Days ocalały od zapomnienia i wyniosły Aesop Rocka do pierwszej ligi eksperymentujących hip-hopowców bieżącej dekady.

Michał Zagroba    
23 września 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019