Roman Rogowiecki o kobietach w branży muzycznej

10 lutego 2017

Być może nie powinienem po raz kolejny urządzać jakichś wycieczek w kierunku kabaretu starszych panów w branży krytycznomuzycznej, ostatecznie nie tak dawno przysadziłem się bez większej potrzeby do Bartka Chacińskiego, krytykowałem też absurdalną rubrykę Wojciecha Manna w "Polityce" poświęconą muzyce, przy której usypiają pewnie nawet Wiesław Władyka i Zdzisław Janicki (przeczuwam, że Janicki nosi inne imię, ale poświęcanie 3 sekund, czyli tylu, ile poświęca ten duet na wymyślenie tematu dla "Polityki", na wpisanie odpowiedniego rekordu w Google przerasta moją cierpliwość), a koledzy jeszcze śmiechali z rockowych dinozaurów. Ale do chuja pana, skoro nawet ktoś tak ciepły, rozsądny i obdarzony wszelkimi przymiotami dobrego obywatela jak Conrado Moreno decyduje się na pochwały dla tekstu, w którym padają tezy kompletnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, trzeba interweniować.

Otóż, jak zapewne wiecie, Roman Rogowiecki zanotował niedawno dosyć kuriozalną wypowiedź w stylu Ryszarda Petru o tym, że Freddie Mercury się "swoim homoseksualizmem nie chwalił, tylko się nim cieszył – zupełnie inaczej niż większość ludzi z tej orientacji seksualnej". O ile jednak ten lapsus, pomyłkę czy nie wiadomo właściwie co można było potraktować jako wypadek przy pracy, to tym razem redaktor przeszedł samego siebie. Możecie oczywiście wyrobić sobie opinię sami, a i przygotować się do poznania mrocznych zakamarków umysłu "dziennikarza", czytając np. tekst Fadera sprzed 3 lat o kobietach w branży, natomiast możecie także darować sobie komentarze, jeśli nie zrozumiecie kuriozalności wypowiedzi Romana Rogowieckiego w poświęconej dziennikarzom muzycznym z dwudziestolecia międzywojennego rubryce "Polscy dziennikarze muzyczyni" na Onet.pl. Oto i ona:

 

625/rogoonet.jpg - ro

Łukasz Łachecki    
BIEŻĄCE
SZACtrl
Saint EtienneHome Counties